13 września 2017

poezja

rafa grabiec
rafa grabiec

lokalny pat

odkąd zabawa w wojnę rozlała się jak mleko
można powiedzieć że oto koniec młodości
nadszedł wraz z pierwszym krokiem Guliwera

byliśmy kiedyś braćmi spod klatki schodowej
siostrą była krew lejąca się z nosa
za błędy trzeba drogo płacić na ulicy

matki kamienice dawały schronenie
przed burzami w domowym ognisku

ojciec pas dyktował zasady
i pozwalał stać się mężczyzną

odkąd miasto z prochem w tle stało się za ciasne
karabiny naładowane dorosłością
poczuliśmy że wszędzie możemy być Wołodyjowskimi z Sienkiewicza

alt art
14 września 2017 o 10:13

tonic się rozlało; nic to..

zgłoś

birczin
14 września 2017 o 10:53

Oprócz jednej, małej chyba literówki, to jak zwykle dobry wystrzał poetycki. Lubię takie klimaty.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się