8 listopada 2016

poezja

rafa grabiec
rafa grabiec

wiersz bez mądrości w sobie

stół to plaża gorących słów
wymieniamy słońca na szczere relacje
tylko przypływy katastrof rzucają nas na wydmy łóżka

wschód tłumaczy wczoraj
bez pytań wchodzimy w nowe
pod falami wymówek ścielą się dni

karmimy się chlebem jak kłamstwami
to okruchy budują zapomnienie
tajemnice zrywają się jak ptaki do odlotu

powroty do próba odzyskania liter miłości
pięknie jest rodzić się z czystymi skrzydałmi
i niebezpiecznie wyrywać pióra tęsknocie

Ania Ostrowska
8 listopada 2016 o 22:34

"tylko przypływy katastrof rzucają nas na wydmy łóżka", przepraszam, Rafał, ale moim zdaniem ten wers jest cały do wymiany. Najbardziej trafiła do mnie druga strofa. W trzeciej zauważyłam podwojone "jak", w czwartej literówka "skrzydłami". Pozdrawiam

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się