8 marca 2017

poezja

rafa grabiec
rafa grabiec

land of...*


chodzę po mieście z bratem deszczem
rozmazane ulice jak senne zdobywanie bieguna
tłoczą się mgłą rozmowy przy kioskach ruchu

chodzę po mieście o głupiej godzinie
aż złapie mnie radiowóz na nieczynnych światłach
wytłumaczyć  się z chęci powrotu do domu będzie trudno

chodzić po mieście i myśleć o Bieszczadach to syndrom wieku i wielu
dlatego spróbuję odciąć się od pępowiny odkładających na emeryturę
zacznę jeszcze raz badać ulice jak kiedyś bawiliśmy się w doktora
i nikt nie był chory i wszyscy byliśmy młodzi
 
 
*przy dźwiękach St. Germain
 
 
 

alt art
9 marca 2017 o 09:25

leżakowanie w naszym przedszkolu sprzyjało grze wstępnej..

zgłoś

jeśli tylko
9 marca 2017 o 11:20

podobno medycyna to powołanie..

zgłoś

alt art
9 marca 2017 o 11:27

wielu powołanych, a tak mało wybranych..

zgłoś

jeśli tylko
9 marca 2017 o 11:45

a jeszcze mniej rozebranych..

zgłoś

alt art
9 marca 2017 o 16:18

ani zbroja płytowa, ni kolczuga nie stanowią przeszkody dla starszaka..

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się