2 marca 2016

poezja

rafa grabiec
rafa grabiec

biały

przez bańkę my to jakby oni
próbujemy wyciągnąć się z mgły

ręce jak sprężyny
elastyczne liturgie w bagnie wiją się węgorzem
marzę o świeżym powiewie przemijania

zamiast serca noszę pod płaszczem czołg
głęboka studnia w której topielec ja
kiedyś jabłko kojarzyło się z grzechem dziś ze złodziejem

Maria dała syna
syn dał słowo
słowo stało się dziwką

alt art
3 marca 2016 o 09:06

kto nie chodził na jabłka do filoska niech pierwszy ciśnie ogryzkiem..

zgłoś

K.Felkowa
6 marca 2016 o 19:59

Od kiedy przekaz serwują w kolorze słowo straciło na znaczeniu. 'marzę o świeżym powiewie przemijania' Amen :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się