24 marca 2014

poezja

Istar
Istar

koniec końców

i mnie coś w środku pali. popieleje. skóra usycha,
kiedy nabieram wody, dłonie łapczywe a jak sita.
co raz wracam bo zapominam. tędy była ścieżka,
dokąd nie powie. idą ludzie, idą. zadzieram głowę.
dzikie te gęsi, nawet nie spojrzą, nieba im wolno
ile chcą, a od ziemi z daleka. za to wróbli
pełno wokoło. w zakątku, najcichszej.

zdziczała warkocz rozpuszcza, mgli się wokoło,
nie ściemnia, a widać usypia.
da się zapomnieć.

Aśćka
24 marca 2014 o 18:27

dziwne, że warkocz się nie zakorzenił, nie puszcza liści i nie owocuje,szkoda, że to koniec..

zgłoś

Jerzy Woliński
24 marca 2014 o 18:47

pamiętać o ogrodach póki starcza nam sił :)

zgłoś

bosonoga - Gabriela Bartnicka
24 marca 2014 o 20:21

Trafił do wyobraźni. Bardzo...

zgłoś

Istar
26 marca 2014 o 10:59

dziękuję

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się