5 czerwca 2015

poezja

Istar
Istar

deus ex machina

próbuję usłyszeć to raz jeszcze
podobnie w słowa układają się wiersze
mech zdobi kamienie, które wiadomo leżą wiecznie i nikt
nie zawraca ich z drogi
nikogo więcej poza mną na tej drodze. nie ma ludzi za to ptaki są wszędzie
ożywają na drzewach jak liście,
tylko zamiast w dół lecą coraz wyżej, jakby to do czego wyciągam ręce
nie było mi przeznaczone

widzę morze, a słyszę niebo.

słońce bez trudu wzjedzie wszędzie, nie potrzebuje martwić się
o miejsce. gdybym była słońcem mrużyłbyś oczy na mój widok. pragnął ciepła
z trudem opanowywał pragnienie. po zachodzie byłbyś księżycem, który czuwa. 

może to już nie kamienie.

bosonoga - Gabriela Bartnicka
6 czerwca 2015 o 09:01

Oniryczny. Najbardziej urzekł mnie fragment „gdybym była słońcem mrużyłbyś oczy na mój widok. pragnął ciepła. z trudem opanowywał pragnienie. po zachodzie byłbyś księżycem, który czuwa.” Popraw „literówkę”. Fajnie, że znowu jesteś!

zgłoś

Istar
6 czerwca 2015 o 10:09

dziekuję boseńka :)

zgłoś

kamyczek (Chinita)
10 czerwca 2015 o 12:04

Zaciekawił. Podoba mi się Twój wiersz, Istar.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się