27 grudnia 2015

poezja

Florian Konrad
Florian Konrad

Nantaimori

i co? niby taki inteligencik, a nie zorientowałeś się
że pożera. kłujące wąsiska i oddech- w górę to w dół
blagier, mistrz wciskania ciemnoty
pójdzie precz, a z ciebie- szkielet, obgryzione okładki
 
opatul się, póki zostało cokolwiek. choćby i plomby
mięsopust dobiega końca, powyłaziły ścięgna
jeszcze dwa dni i wielka smuta, o chlebie i wodzie 
albo- kły w ścianę 
 
imaginacje: lampa i surowy pejzażyk na mokrej szybie 
dach szpitala, w którym zamiast leczyć częstują ziołami
zaszywają prospekty. można tu tylko oczadzieć
od spalarni zawiewa nudą 
 
jedynie na pogodę nie można narzekać. jak opłatek
zrobisz krok- i chmury łamią się pod trampkami
słońce spod spodu. niczym rozdeptana mandarynka 
i znowu w miękkie, sok cieknie po brodzie
 
gdzie nie spojrzeć- plotą się nudy, na przęsłach wiszą 
farmazońcy spuchli z przejedzenia. surowe miny
nie dojdziesz prawdy. karnawał potrwa jedynie dwa dni
za mało czasu by się podgoić

alt art
28 grudnia 2015 o 10:15

skoro już znamy mowę ciał naszych, może czas na rozmowę bez słów; tam gdzieś podobno jest kres jesieni; weźmijmy i to..

zgłoś

blue eye
30 grudnia 2015 o 17:58

rozmowa bez słów często trudniejsza bywa...

zgłoś

jeśli tylko
28 grudnia 2015 o 16:13

smacznego..

zgłoś

blue eye
30 grudnia 2015 o 17:54

czego to ludzie nie wymyślą... :) ale także smacznego :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się