14 grudnia 2017

poezja

Florian Konrad
Florian Konrad

Amartiotrofizm

kot leży na kolanach. patrząc mu w oczy
wyobrażam sobie odpalenie strzelanki na oscyloskopie
iskrę żłobiącą ścieżkę w malachicie
 
podnoszę butelkę. zielony płomyk
- w większości kropli
(przedpojka - prawdziwy trunek odkorkuję
dopiero wiosną)
 
za oknem topi się plantacja choinek
(oszuści ulepili każdą ze śniegu i wmawiali
że to prawdziwe drzewka) 
szkło ze stłuczonych bombek
wbija się w podeszwy przechodniów
 
czekam na ulubionego poborcę
jak nic - przyjdzie przed Nowym Rokiem
będę musiał oddać kolejne święto
na szczęście to już ostatnie 
 
potem - już tylko lot w górę
popełnienie paru grzeszków, żeby było śmieszniej
(ateizator od paru miesięcy
pracuje na pełnych obrotach
więc nie poszybuję zbyt długo!)
rozbłysk, wbicie się w chłonną czerń
 
zwierzak usiłuje mruczeć
miedź brzęczy w gardle
więc chyba nie zrozumiał
 

Jarosław Trześniewski
14 grudnia 2017 o 22:24

A to cymbał( o kocie!) Zabieram do ulubionych kocich wierszy.Obok Kielara i Dziurzyńskiego -Konrad !

zgłoś

Florian Konrad
16 grudnia 2017 o 21:54

dziękuję!

zgłoś

pociąg
14 grudnia 2017 o 22:58

w pierwszej chwili skojarzyło mi się z listem z więzienia, jeszcze tu wrócę, pozdrawiam

zgłoś

Florian Konrad
16 grudnia 2017 o 21:54

jeśliby życie uznać za wiezienie...

zgłoś

blue eye
16 grudnia 2017 o 02:07

antyświątecznie :)

zgłoś

byłem...
16 grudnia 2017 o 09:02

...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się