3 lutego 2018

poezja

Florian Konrad
Florian Konrad

Defenestranci

porównywanie do kwiatu jest banalne
ale czasami nie da się inaczej, przecież
widzę w tobie lawsonię bezbronną
 
dziewczynę o oczach słodowych, 
w które nie można patrzeć zbyt długo
(kończy się odurzeniem, co nigdy nie przechodzi)
 
mój dom to kosmos. rzuciliśmy się w niego
mając za nic grawitację. spadamy wzwyż
(szlaczek, serpentyna między skupiskami planet
każda - pokryta żużlem, pełna utajonego życia
ludzi udających domy z zamurowanymi oknami)
 
kiedyś była tu Wiara, nie najwłaściwsza
rodzimowierstwo satanistyczne, powykręcane
kły, ostrza wideł; brzydkie grymasy
 
pozostaje Nadzieja, na jak najdłuższy lot
bezkolizyjny
 
i M...ść (litery w środku wyrazu zajęły się ogniem
spłonęły od wewnętrznego gorąca
ale myli się ten, kto uważa że chciałem 
powiedzieć Małość, lub inną bzdurę )
 
zderzenie się z jakimkolwiek innym ciałem niebieskim
(żarzą się, bezmózginie, których głupota
jest wielkości UY Scuti)
będzie niezwykle bolesne
zwiędniemy w jednej chwili

Ania Ostrowska
3 lutego 2018 o 14:04

w drugiej strofie nieładnie wygląda które-które

zgłoś

Florian Konrad
3 lutego 2018 o 14:55

słuszna uwaga, ups- wypadek przy pracy. już poprawiam

zgłoś

zingara
3 lutego 2018 o 15:49

Przepiękny wiersz, o miłości piszesz w wyjątkowy sposób, każdy wers jest manifestacją miłości, nie nachalną a subtelną! Można się zaczytać i...

zgłoś

nicnowego
3 lutego 2018 o 16:28

...ulalalaaaaa :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się