22 sierpnia 2017

poezja

Florian Konrad
Florian Konrad

Eliminator slajdów

 
ech, wspominam kosmiczne odyseje
od łóżka do biurka, niekiedy zygzakiem
(spalona żarówka daje o połowę mniej światła
łatwo się zgubić nawet w dobrze znanym miejscu)
 
i widoczne po zmroku
trajektorie naszych myśli
 
niektórych do dziś nie rozsupłałem
przecięły się, gdy rozmawialiśmy, splątały
i wiszą pod sufitem tamtego domu
niczym lep pełen much
kokon w którym drzemie najszczersze z pragnień
to niewymawialne
 
ileż można by z nich zrobić nitek
zalać betonem każdy kilometr, cal
dzielący skórę od skóry
 
i, gdy zerwie się czarny szkwał
założyć uplecioną zbroję 
 
potem nie ruszyć się, ani na milimetr
przeczekać złe jak najbliżej siebie
 

jeśli tylko
23 sierpnia 2017 o 16:31

Czytam bez zygzaków, jest dobrze, trafia ;)

zgłoś

Florian Konrad
23 sierpnia 2017 o 18:00

dziękówa

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się