Historia pewnego spotkania

Dom osacza pajęczyna zgiełku
twarze gości
obklejone uśmiechami
wyszukanej sympatii
nie zdradzają swoich zamiarów
 
Na kieliszkach wina
pozostawione papilarne ślady
udawanej przyjaźni
wyszukane słowa
spakowane w konwenanse
 
Siedzimy oddzieleni
racjami
swoich argumentów
krusząc kopie
w błahej sprawie  
 
Szukając równowagi
emigruję w strefę
milczenia
 
Goście wychodzą
po północy

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się