Sztelak Marcin, 1 april 2014
Bije północ,
zaczyna się nie wyśnione przez filozofów.
Pod niebem gwiaździstym, nawet we mnie.
Zabrali ziemi kolor,
na wieczne niespełnienie, jednak kreślę krzyż
na drogę. Rozstajną jak zwykle.
Świat jest za mały na święty spokój,
w tle: słowa, znaki nawigacyjne.
Takiej jak: chroń nas od złego
oka.
Wybiła.
Nikt nie słyszał.
* – prawa autorskie zastrzeżone.
Sztelak Marcin, 31 march 2014
Prorok z aktówką wieszczy pod sklepem nocnym:
zapominanie nie boli, zwyczajne drzwi
w jedną stronę.
Tymczasem słowa poupychane w szafie
trzeszczą dopóki noc nie pęknie
dzwonkiem telefonu.
Wagowa równoważnia zdania. Niewypowiedzianego
na amen – praktycznie umarł w butach
na drodze. Wybrukowanej czym tylko się chce,
ale do piekła.
Prorok leży z twarzą schowaną. Zupełnie
nie na miejscu, jednak
nikt nie spogląda w jego stronę.
Wstyd, ewentualnie drugi dzień stworzenia.
Sztelak Marcin, 29 march 2014
W taką noc jak dziś Titanic opadł na dno.
Czytanie po ciemku – kurza ślepota;
pozwy i tajne dokumenty. Czas bardzo przeszły.
Na jałowej ziemi wzrastam bujnie,
ponadprzeciętność.
I inne potrzeby natury
filozoficznej,
hipokryzja wyssana z mlekiem matki.
Ewentualnie ironicznym spojrzeniem ojca.
Kompletnie nieznanego.
N. N. u palca.
A nad tym wszystkim zakurzona żarówka
oraz góra lodowa, na sterburcie.
Sztelak Marcin, 28 march 2014
Lewa:
Martwi ludzie szczerzą zęby
– będziesz żył długo, a nieszczęścia
maszerują czwórkami. Krokiem defiladowym.
Czego jak czego, ale czasu mamy w nadmiarze.
Pamiątki po życiu zawsze zmieścisz
w worku na śmieci. Wytrzymałym jak diabli.
Prawa:
Tymczasem upał zabija wszelki romantyzm,
spocone ciała, paradoksalnie, nie lgną.
Nudy.
A podobno wiara, choćby w prognozę długoterminową,
czyni cuda. Mrzonki o deszczu.
I dalej noga za nogą.
Odciski.
Prawy, lewy.
Sztelak Marcin, 27 march 2014
Może się okazać, że wyznawcy Wielkiego Potwora Spaghetti
mają racje. Nawet więcej – na pewno.
Sterylnie i cicho – szkło i plastik, płaczemy w ciemności
jarzeniówek. Osobiście, zanim zasnę, wypijam pół szklanki
środka do czyszczenia srebra – dobre, więc milczę.
W oddali, nad miastem, lśni neon:
„Odwołujemy zagładę cywilizacji”; czasami:
„Promocja marchewki duszonej na maśle”.
Dookoła cztery żywioły i piąty, ten najważniejszy
– okrągłe tabletki. Po pełnej garści wiem:
Małe, zielone ludziki kontrolują umysły.
Jakie to wygodne dla wszystkich,
diabłów i świętych.
Sztelak Marcin, 26 march 2014
Ani
Traktuj mnie co najmniej tak jakbym nie żył.
Od z górą trzydziestu lat.
Pisz bajki ze szczęśliwym zakończeniem.
A ja będę wierzył.
Solennie.
Tak, czy inaczej jesteś
moim słowem. Pierwszym. Początkiem
każdej opowieści.
I końcem – wyzutym z puenty.
Albo najdłuższym zdaniem,
(byleby nie postawić kropki)
Sztelak Marcin, 25 march 2014
Umarł król, niech żyje.
A ty masz jak zwykle za długie paznokcie.
Denerwująco wybijasz rytm na kuchennym
stole. Przeszukuję lodówkę, niepewny
czy nogi wytrzymają skalkulowaną namiętność.
Wypinasz pierś, z dumą niosę na kość
zamarzniętego kurczaka.
Napiłabyś się pewnie winna, lecz w kieliszkach
kurz. Osiadł w najbardziej słoneczne dni,
minionego roku. Poczekamy do sylwestra,
szampan z gwinta na mrozie.
Fajerwerki, kochanie.
Niech żyje, umarł król.
Sztelak Marcin, 24 march 2014
Zanikanie w szybach posklejanych mrozem,
słowa w okolicach parapetu.
Między innymi: nie pożądaj bliźniego swego,
ani rzeczy.
Zima.
Gra nie ma sensu, szczególnie z czwartym
w domyśle, trzecim pod warstwą udeptanej ziemi.
Uprzejmie proszę nie strzelać do pianisty,
choćby był winny posiadania piątego
asa.
Noc.
Wciąż widzę martwe psy, które kochały bezwarunkowo
ludzi dobrych i ostatnich skurwysynów;
rzecz nazwana po imieniu.
Nie potrafię znieść puryzmu,
językowego między innymi.
Przedwiośnie
Zanikanie w rytmie topniejącego
czasu. Język zesztywniał; nadal zimno.
Brak ważnych zdań w okolicach
ocieplenia.
Sztelak Marcin, 14 march 2014
Po tobie zostały pamiątkowe gwoździe
w ścianie. Rozkrzyżowane na drogę.
Codziennie czytam zestawienie kar za grzechy,
cielesne. Następnie wlokę ciało do ubikacji,
zająć się człowieczeństwem. W pewnym aspekcie.
Znam na pamięć twoje kroki, nasłuchuję,
zawsze po północy omijają drzwi.
Conocnie zasypiam nad kubkiem pełnym
mądrych zdań. Porzekadeł, wróżb, usprawiedliwień.
I innego chłamu.
Wysyłam wiadomość – nieodebraną:
Jestem zajęty spluwaniem w zwiędłe kwiaty,
tak, nie podlewałem. Moja wina i tak dalej.
Kochanie.
Sztelak Marcin, 14 march 2014
Zrób mi zdjęcie albo dziecko – mówiła odurzona,
napięta skóra drżała ostatnim spazmem
odchodzącym w przedpiekle świtu.
Później chłód przykrył dłonie na piersiach,
zakrzywienie przestrzeni tuż obok łóżka
wróżyło na dzień następny.
Beznadziejnie.
Pojaśniało, choć w oczach piasek
klepsydry. Bose stopy na kaflach,
zziębnięcia do wewnątrz.
Jeszcze zawahanie drzwi, ucieczka
w stronę ziemi obiecanej.
Tylko usta zaciśnięte brakiem
pragnień.
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
19 january 2026
Jaga
18 january 2026
Jaga
17 january 2026
wiesiek
16 january 2026
wiesiek
11 january 2026
Jaga
10 january 2026
wiesiek
4 january 2026
Jaga
4 january 2026
wiesiek
31 december 2025
wiesiek
30 december 2025
Jaga