Zdarza się nagminnie, szczególnie
na tej szerokości geograficznej,
z uwzględnieniem nachylenia
budynków względem i tak pochyłej
ziemi. Zwanej, bezzasadnie, staruszką.
Lub, co gorsza, matką.
Jest południe, biją dzwony, uzasadniając
swoją tradycyjną obecność
w przestrzeni, ograniczonej, a jakże, zbiegiem
ulic i byle jaką perspektywą.
A także wielopokoleniowo wydeptaną ścieżką,
na manowce. Albo do dwudziestoczterogodzinnego
raju dla jeszcze do końca nieupadłych.
Później, tradycyjnie, jest północ,
te same drogi, urozmaicone kotami,
prowadzą w zupełnie inne miejsca.
Natomiast planeta ma to wszystko gdzieś,
uparcie kręcąc się we wszystkich możliwych kierunkach.
Dziwne, że planeta kręci się we wszystkich możliwych kierunkach, a ręce zginają się wyłącznie w przeciwnych.
report
Wielopokoleniowe wydeptanie ścieżek na manowce zaburzyło ruchy ziemi, tej ziemi.
report
Spory skrót myślowy, poniekąd : ).
report
przeszłość wpływa na naszą teraźniejszość i przyszłość, niestety
report
No, nie jest to kopernikańskie odkrycie. : )
report
Od odkryć kopernikańskich teorii to Ty tu jesteś :))
report
Może kiedyś będzie mi dane : ). Po prawdzie nie robię nic tylko zbieram najprostsze fakty. Ale jak to już było na forum, to, co jest proste dla mnie, nie musi takim być dla kogoś, i vice versa. Jeśli chodzi o przeszłość, teraźniejszość i przyszłość - w historii jest ciekawy motyw tzw. długie trwanie. To polega na stopniowym ulepszaniu, powiedzmy, systemu. Z Twojej, jak rozumiem, flanki na tym polega socjaldemokracja. Patrzę, jak i Ty, po moim podwórku - trzy ostatnie pokolenia żyły w zupełnie innym świecie, miały inne traumy pokoleniowe, czego innego potrzebują. No i tak.
report