31 january 2024

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

W czasie deszczu

Życie odkrywa karty,
po chamsku znaczone nasiąkają
stając się gęstą papką.
Z której na powrót mogłyby
wyrosnąc drzewa.

Obmyte z kurzu
świeciłby zielenią jak latarnie
dające absolutną władzę
na przejściem dla pieszych.

Byle jak wykreślonym na dziurawej
nawierzchni, wypalonej potem
spóźnionych uciekinierów, pędzących
w szaleńczej nadziei ucieczki.

Dalej pada,
szyby pęcznieją pod naporem
wszechogarniających kałuż
gorzko - słonej brei.

Weronika
31 january 2024 at 14:59

Kałuża zawsze na podorędziu. Na wypadek pożaru, zgagi, posuchy i innych plag.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register