18 january 2024

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Gatunek wymarły

Leżymy spokojnie,
równo poukładani przy ścianach.
Cisza, nawet muchy nie brzęczą,
powietrze jest zbyt gęste.

Skazani na pamięć
wciąż powtarzamy ciągi cyfr,
przypisanych bezładnie.
Wymazani, liczymy drobne
pęcherzyki na boleśnie białym suficie.

Gdzieś za ciężkimi drzwiami
wciąż płynie czas.
Coraz bardziej przeźroczyści
wtapiamy się w posadzkę.

Ostatecznie znikniemy,
pozostaną jedynie chybotliwe cienie,
przyczajone gdzieś pomiędzy stosami
zmurszałych słów.

Znaczących mniej
niż szum wiatru niosącego pył
na epitafia.

Weronika
18 january 2024 at 21:50

Wbrew pozorom, pył na epitafia, to nie ten sam, co zamyka powieki.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register