Pstryk,
jak palcami,
a my wciąż nie znamy odpowiedzi,
ba, nawet pytania.
Spadające liście kreślą
niedorzeczne epitafia
w rozgrzanym wosku.
Kwiaty więdną ścięte
mrozem, pozostaje słowo
zatopione w milczeniu.
Kompletnie bez znaczenia,
bo
pstryk,
jak palcami.
Halny, więc liście idą dziś do nieba.
report