20 january 2024

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Duperelki

Duszone na wolnym ogniu
powietrze smakuje wilgotną ziemią,
nieoznaczoną śladami stóp.
Prawie jak czerstwa kromka chleba
z kiepsko rozsmarowaną grudą masła.

Twardą niczym orzech do zgryzienia,
z zeszłej jesieni, gdy zamglone słońce
leżało na potrzaskanej tafli ulicy.
Wiodącej do usianego cierniami raju,
skrojonego na miarę.

Dziś panuje kompletna ciemność,
po omacku szukam najmarniejszych nawet
płatków róż. Wyschły, rozpadły się w pył,
gdzieś pomiędzy uchylonymi drzwiami piwnicy
a ciężką klapą na dach.

To nic, w końcu wstanę
i uratuję świat.
O ile ktoś szepnie, że jest to tego wart.

Weronika
20 january 2024 at 13:31

Szeptem najcichszym, tak aby się nie wbił we wciąż nienasycone ściany.

report

kb
21 january 2024 at 12:50

uratować świat, nawet tylko spróbować, chwalebne :))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register