3 november 2023

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Cholerny surrealizm

Sypiąc delikatne płatki pod nogi
ogryzione do kości w niebogłosy
wychwalam cudowną miękkość
asfaltu.

Tymczasem pod baldachimem rozdają
ciasto i świeżą mannę. Zalepia usta
na amen, chociaż to nie jest dobry moment
na zakończenie.

Ani uparcie powracającą myśl:
Ludzie i ich czajniki żywcem
idą do nieba, szczególnie o poranku,
kiedy kolejny głupi wiersz
wbija się ostrą szpilą w obolałe skronie.

Tymczasem niepostrzeżenie wracamy,
zabrakło kwiatów albo kręcimy się w kółko,
Pomiędzy ołtarzami, niedokończonymi
z braku odpowiednich perspektyw
i horyzontów.

Gdzieś na północny zachód od Edenu
lub w zbliżonej lokalizacji.

Weronika
3 november 2023 at 09:55

Ołtarze wykańcza się przebudzeniem z mgły.

report

Jaga
3 november 2023 at 12:29

Nad ołtarzami horyzonty sami musimy tworzyć.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register