23 august 2023

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Sen o jawie

Na kartoflisku płoną łęty,
niewyraźne postacie ostrożnie stawiają
długie kroki pomiędzy cząstkami żaru.

Leżę z twarzą wtuloną w ziemię,
miałką, o zapachu drewna.
Przegniłego dawno temu, kiedy jeszcze
świeciło słońce.

Zresztą może to była inna gwiazda,
nigdy nie nazwana.
Od słów drętwieje język – twierdzi starzec
pochylający się nade mną.

Nie, jednak nie śpię, wiatr niesie zapach
powoli gasnących łętów. Starzec w kuchni
parzy herbatę ze zwiędłych liści.

Te grubą warstwą pokrywają okna,
może nawet całą dostępną przestrzeń.

Weronika
26 august 2023 at 10:18

Niewspólność dostępnej czasoprzestrzeni liści.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register