9 december 2017

poetry

Florian Konrad
Florian Konrad

Rozchwyt

znów wpadłem w ciąg trzeźwości
nie ma się czym chwalić
pewnie jak zwykle skończy się 
na drugim końcu półświatu
 
zwiedzam państwa dzienne i nocne
miasta wyrastające na chwilę przed północą
metropolie które rozpuszcza poranna rosa
 
robię za dużo zdjęć, aparaty pod powiekami
fotografują drugą, odwrotną stronę wszechrzeczy
(odbitki - jedynie w sepii)
 
istny surwiwal, gra bez nagród
nawet jeśli dotrę do mety przed zmrokiem 
nie ma przebacz
nie ma przebudź 
 
zwierzę, które gonię rozwiewa się we mgle
dogasają ogniska
 
muszę pielęgnować w sobie sen
(piękna roślina, wciąż oszukuję samego siebie
że nie jest trująca)
wierzyć, że nie ma nic poza nim
uciekać z krainy bez marzeń i świąt
 
jutro nastanie rok
w którym nikt nie będzie miał urodzin
dzień trwający milenia
jutro zderzą się słońca
 

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register