2 października 2016

poezja

Ananke
Ananke

Babie lato

Wypłukuję każde zdanie z niepotrzebnych drgań
a potem starannie rozwieszam.
Powiewają jak białe prześcieradła,
w cieple oddechów.
 
Zaglądam w oczy jak do studni,
o każde mrugnięcie powiek
jestem bliżej dna,
usłanego muślinem i puchem.
 
Skuloną w kącie niepewność,
odprowadzam nad skraj przepaści,
odwraca się jeszcze, jakby niedowierzając,
że stawiłam jej czoła.
 
Ze skrawków wzruszeń i nadziei,
zbudujemy drapacz chmur,
by z lekkością babiego lata
przemierzać zapisaną nam przestrzeń.

mua
3 października 2016 o 14:54

Chełmoński ;)) tto TY ?? ;)))))))

zgłoś

Ananke
4 października 2016 o 20:18

rozszyfrowałeś mnie ;)

zgłoś

Wieśniak M
4 października 2016 o 21:52

przemierzona przestrzeń dziwnie się wzruszyła/ rozgląda się patrzy / tu byłam tam byłam/ tu liznęłam nieba tam moczyłam nogi/ tam zwabiłam diabła/ tu rozmawiam z bogiem/ niczego nie pragnę do niczego zmuszam/ więc dlaczego właściwie..to dziwne...się wzruszam?:)

zgłoś

Ananke
4 października 2016 o 22:11

:) cały Wieś

zgłoś

zuzanna809
5 listopada 2016 o 23:27

...delikatny i zwiewny..jak.. babie lato...

zgłoś

Ananke
24 września 2017 o 23:00

dziękuję :)

zgłoś

Bogna Kurpiel
2 grudnia 2016 o 19:44

Ostania zwrotka przepiekna:) Przypomniał mi się wiersz wpisany 100 lat temu do mojego pamiętnika;) . Pozdrawiam serdecznie:)

zgłoś

Ananke
3 grudnia 2016 o 20:29

dzięki, tym bardziej, że ktoś mi powiedział, że to najsłabsza zwrotka tego wiersza, mnie osobiście też się podobają te akurat wersy

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się