Wypłukuję każde zdanie z niepotrzebnych drgań
a potem starannie rozwieszam.
Powiewają jak białe prześcieradła,
w cieple oddechów.
Zaglądam w oczy jak do studni,
o każde mrugnięcie powiek
jestem bliżej dna,
usłanego muślinem i puchem.
Skuloną w kącie niepewność,
odprowadzam nad skraj przepaści,
odwraca się jeszcze, jakby niedowierzając,
że stawiłam jej czoła.
Ze skrawków wzruszeń i nadziei,
zbudujemy drapacz chmur,
by z lekkością babiego lata
przemierzać zapisaną nam przestrzeń.
Chełmoński ;)) tto TY ?? ;)))))))
report
rozszyfrowałeś mnie ;)
report
przemierzona przestrzeń dziwnie się wzruszyła/ rozgląda się patrzy / tu byłam tam byłam/ tu liznęłam nieba tam moczyłam nogi/ tam zwabiłam diabła/ tu rozmawiam z bogiem/ niczego nie pragnę do niczego zmuszam/ więc dlaczego właściwie..to dziwne...się wzruszam?:)
report
:) cały Wieś
report
...delikatny i zwiewny..jak.. babie lato...
report
dziękuję :)
report
Ostania zwrotka przepiekna:) Przypomniał mi się wiersz wpisany 100 lat temu do mojego pamiętnika;) . Pozdrawiam serdecznie:)
report
dzięki, tym bardziej, że ktoś mi powiedział, że to najsłabsza zwrotka tego wiersza, mnie osobiście też się podobają te akurat wersy
report