25 lipca 2011

poezja

Pi.
Pi.

łabędzi śpiew

Mówią że to echo a słyszę jak śpiewa Radio mi śpiewa
tym głosem tak jakby już jutro miałby się ostatecznie
skończyć w jej gardle cały prąd napięć lub orgazm'n'roll
 
Zanuć to sosnom w norweskim lesie a klękną pokotem
polarne zorze zmatowieją w sepię więc chyba czas pleść
stos pogrzebowy lub gorzko topić fiord w kostkach lodu
 
Wciąż śpiew - hipnotyzuje mnie myślą mową synkopą
albo kuszącym zaniedbaniem Aż tak karmelowy to gwałt
że zbrodnią przeciw wieczności będzie mój palec w uchu

An - Anna Awsiukiewicz
25 lipca 2011 o 14:22

I sosny klękają pokotem:) Piękne opisane wspomnienie:)

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
25 lipca 2011 o 14:32

fajne metafory, doskonała puenta. z przyjemnością :)

zgłoś

Ludwik Perney
25 lipca 2011 o 14:32

Pi, jest źle :-) od interpunkcji, która w obecnej formie masakruje... aż po puentę, a poprzez składnię, rekwizyty i dobór tematu Autorka owego śpiewu ani nikt w Norwegii nie zasłużył na takie ujęcie.

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
25 lipca 2011 o 14:40

szyk przestawny nadaje śpiewowi wzniosłości. msz ten wiersz jest ewenementem słownym, który świetnie oddaje zaklęte nuty - wprowadza je w drganie, sprawia, że rezonują. nastraja tak, że tę muzykę po prostu można poczuć. żałuję, że nie mogę wstukać kolejnego plusa za walory estetyczne i osobistą przyjemność podczas obcowania z tekstem. zostawiam zatem jedną z moich pozytywek - niech łabędziowi subtelnie przygrywa :)

zgłoś

Ludwik Perney
25 lipca 2011 o 14:43

szyk przestawny stosowany jest celem złapania rymu w poezji rymowanej, ewentualnie w celu "poetyzowania" - czyli jako maniera posiłkująca "poetyckość" tekstu w myśl "poeci przecież tak mówią".

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
25 lipca 2011 o 14:53

nie można skazywać wiersza na galery, tylko dlatego, że posiłkuje się niekonwencjonalnymi zabiegami stylistycznymi. owo 'poetyzowanie' to espresja, której poddaje się tekst, żeby właściwie wybrzmiała nuta wzniosła, wszak poetom wolno więcej ;)

zgłoś

Ludwik Perney
25 lipca 2011 o 14:57

można wszystko - można skazywać, można zachwycać się. Ja skazuję.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
25 lipca 2011 o 15:21

A ja nie skazuję, mimo że osądzam. Łabędzi śpiew uważam za jeden z najlepszych wierszy Pi. W odniesieniu do ostatnich wydarzeń w Norwegii i śmierci Amy - właściwie i z taktem poprowadzony wątek. Elegia .

zgłoś

Ludwik Perney
25 lipca 2011 o 15:58

Jarku, Ty osądzasz nie tylko metaforycznie :-) Swoją opinię podtrzymuję. Piotrek to bardzo sympatyczny facet, też go lubię, ale nie wypowiadam się tu o nim tylko o wierszu - zaznaczam to, bo odnoszę ostatnio wrażenie, że nie każdy kuma taką prostą zasadę.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
25 lipca 2011 o 17:55

Ok. Wczytałem sie w wiersz Piotra i owszem widzę drobne potknięcia. Powtórzenia( więc)etc. Ale czy musimy powtarzać jak mantrę,że powtórzenia sa de mode? Czasem sa konieczne by podkreślić ekspresję i są celowym zabiegiem. A palec w uchu jako pointa -moim zdaniem jest wyrazem bezradnosci peela przy całym medialnym wrzasku o tym co sie stało.Przy drobnym retuszu , w co nie watpie Piotrek uczyni, bedzie OK.

zgłoś

Pi.
25 lipca 2011 o 16:01

kumam, kumam - jakby co... :)

zgłoś

Ludwik Perney
25 lipca 2011 o 16:07

Piotrze, co do tego nie miałem wątpliwości, przeraża mnie raczej tendencja na portalach literackich gdzie wiersze rażą błędami, a mimo to poklepywacze rozpływają się w słodkościach. Chwilowy brak odporności na nagminne przecież zjawisko. Sam jestem amatorem pisania i błędy trzymają się mnie konsekwentnie.

zgłoś

Miladora
25 lipca 2011 o 16:35

Pi - moim zdaniem wiersz jest do dopracowania - interpunkcja i powtórzenia. Masz - "śpiewa/radio śpiewa/śpiewa/śpiewa"/ - "jej głosem/jej gardło"/ - "więc sosny/więc polarne/więc czas" - to nie robi wrażenia powtórzeń celowych. Ponadto - "myślą, mową, uczynkiem" - to odniesienie tu może i jest dobrym nawiązaniem do grzechu, ale ja się poczułam jak na spowiedzi. Co do interpunkcji, to albo cała, albo w ogóle. Jeżeli cała, to - "że to echo(,) a słyszę jak śpiewa" - na przykład. Nie punktuję wszystkich przecinków, bo nie wiem, czy coś się nie zmieni, gdybyś dopracowywał. Ale dla mnie w tej formie to też nie jest najlepszy wiersz. A połączenie tragedii w Oslo ze śmiercią Amy ("sosny w norweskim lesie klękają pokotem") sprawiło, że poczułam się trochę zażenowana. To zupełnie inne gatunki dramatów - nieporównywalne. I "choć śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem związany z ludzkością", to większe wrażenie robi na mnie jednak śmierć tych przerażonych ludzi, w tym dzieci, niż odejście kobiety, która była alkoholiczką i narkomanką. Przepraszam, ale nie potrafię rozpaczać z tego powodu. Dobrego. ;)

zgłoś

Pi.
25 lipca 2011 o 18:48

przeczytałem i rozumiem choć nie ze wszystkim się zgadzam. myślę, że "norweskie" odniesienia w obliczu tragedii na wyspie Utoya wylazły w sposób mocno toporny. wyszedł efekt nie do końca zamierzony. uwierzysz mi gdy powiem, że wcale nie było moim zamiarem równać czyjejkolwiek śmierci? pozdrawiam serdecznie...

zgłoś

Miladora
26 lipca 2011 o 14:53

Uwierzę, bo rozumiem, że można w sposób równoległy boleć nad czymś i że jeden dramat potrafi nałożyć się na drugi. I jeżeli jej głos w Twoich myślach śpiewa requiem, to jest to poniekąd uzupełnienie zmarnowanego w różny sposób życia tych wszystkich ludzi. I na zasadzie podobieństw, i kontrastów. Może dla mnie bardziej w tym kierunku powinien był zmierzać przekaz? Wybacz, że nie wytłumaczyłam tego dokładniej w poprzednim komentarzu. Dobrego, Pi. :)

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
25 lipca 2011 o 16:52

Miladoro; w tej chwili abstrahuję od wiersza Pi, bo jestem w szoku, po tym co w tej chwili czytam w treści Twojego komentarza. w głowie mi się nie mieści, jak można w ten sposób wartościować życie i śmierć. alkoholiczka i narkomanka.. - po niej poeta/poetka już rozpaczać nie potrafi. nie wierzę, że to napisałaś. nie, nie mogę uwierzyć. nie chcę wchodzić w dyskusję i zaśmiecać pod wierszem, wysyłam tylko sygnał, że nie ma z mojej strony przyzwolenia na takie porównania/próby wartościowania, która śmierć jest większą stratą. takie słowa nigdy nie powinny paść z ust osób, pretendujących do miana poetów. zimnica sercowa intelektualna martwota i znieczulica. niewyobrażalne po prostu.

zgłoś

Miladora
25 lipca 2011 o 17:24

Mówiłam o wrażeniach odnośnie tych dwóch dramatów, o tym, że nie można niejako wrzucać ich do wspólnego worka, bo są czymś zupełnie różnym. Czy śmierć Amy ma pogrążyć mnie w większej żałobie niż śmierć ponad 80 osób? A ile z nich, tych młodych, mogło zostać w przyszłości wybitnymi ludźmi? Oni wszyscy chcieli żyć. Dlaczego mam płakać po kimś, kto osuwał się w samozagładę? Nawet rozumiejąc, że być może, warunki, sława, naciski, tempo życia - popchnęły ją w stronę narkotyków. Człowiek ma zawsze prawo wyboru, ale tym ludziom w Oslo zostało one odebrane. Więc kogo mam żałować? Takich ludzi, jak Amy, odeszło już dużo i poniekąd na własne życzenie. Inni, którzy tak bardzo pragną żyć, umierają na raka. Tak umarła pewna 20-letnia dziewczyna z ogromnym talentem malarskim. Ile sztuka straciła na jej odejściu? Czy świat rozrywki może to zrównoważyć? Jej gwiazdy przelatują najczęściej jak meteoryty - błysk i już ich nie ma. Mogę boleć nad tym, że ten właśnie świat tak bardzo związany jest z narkotykami i alkoholem - stresami, które powodują, że sięga się po używki, ale każdy wybiera swoją drogę życia, w dodatku będąc świadomym grożących mu skutków. Więc wybacz, Kasiu, że nie podzielam ogólnej żałoby. Niestety, niektórzy ludzie sami eliminują się z życia, a ja życie afirmuję i szanuję.

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
25 lipca 2011 o 18:48

uważam, że powiedziałaś o słowo za dużo, Miladoro i teraz nie wiesz, jak z tego wybrnąć.. przykre. msz masz zbyt analityczny umysł, żeby obiektywnie oceniać poezję. nie każdy belfer czuje poezję, chociaż wiedzę o interpunkcji ma w małym palcu. taka subtelna różnica.

zgłoś

Miladora
26 lipca 2011 o 14:52

Nie, Kasiu – nie czuję potrzeby wybrnięcia z czegokolwiek, bo w nic nie zabrnęłam. Wyraziłam swoje zdanie i nie jest ono ani bezduszne, ani nieczułe. Zacytowałam Donne’a powyżej nie bez kozery. A co do wiersza, to lepiej, gdy ktoś staje się adwokatem diabła, a ponadto dzieli się uczciwie swoim odbiorem i przemyśleniami, niż gdy pisze zdawkowe pochwały. Bo dyskusja jest korzystna, i to dla obydwóch stron – jeżeli tylko chce się spokojnie rozmawiać. A swoją drogą zdziwiona jestem, że tak gwałtownie reagujesz i to tylko dlatego, że moje odczucia nie pokrywają się z Twoimi. Dla mnie to nie jest miarą czyjejś wrażliwości. Dobrego. ;)

zgłoś

Szel
25 lipca 2011 o 18:16

przyznam ze mi zle sie czyta z przezutniami i powtorzeniami...ale ja juz tak mam Piotrze wiec sie nie wypowiadam na temat budowy wcale...za to tresc jest znakomita:))

zgłoś

Pi.
25 lipca 2011 o 18:50

szelu, szelu - sprawa jest banalnie prosta :) coraz gorzej piszę :) ale póki sprawia mi to frajdę, to czemu nie? :)

zgłoś

Szel
25 lipca 2011 o 18:55

e tam...latasz za ta amerykanska moda i dlatego takie karkolomne wersy ci wychodza...zreszta na mnie patrz.bo wiem ze duzo ludzikow lubi taki styl...ja sie wypowiadam tylko w swoin imieniu:))

zgłoś

Pi.
25 lipca 2011 o 18:54

gasząc spory dodam, że zawsze wnikliwie czytam wasze uwagi i spostrzeżenia a wiersze na Trumlu bardzo często przeze mnie doglądane wciąż przechodzą różne fazy: od dekonstrukcji i zbudowania na nowo po delikatne polerowanie. wszystkich odbiorców na pewno nie zadowolę, ale obiecuję przede wszystkim tym rażącym błędom utrzeć nosa. liczę na to że Wiersz będzie. pozdrawiam na wszystkie strony :)

zgłoś

Pi.
30 lipca 2011 o 22:30

tych, którzy nie widzą związku między wierszem a sugerowanymi pod nim poprawkami informuję, że wstawiłem wersję "2.0" :) jest nieznacznie inna i w zetknięciu z ni komentarze mogą tracić sens, za co przepraszam :)

zgłoś

Bożena Ka
14 sierpnia 2011 o 11:51

Tak, można wszystko! Tu się zgodzę, i ja się zachwycam. Lekkie pióro, zwinna myśl, spory ładunek emocji. Wszystko to eksplorator- w dobrym tego słowa znaczeniu.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się