8 czerwca 2018

poezja

Pi.
Pi.

popielec

miało spłonąć sumienie. a to palą spojówki. rdzawe są 
plamy w polu niedowidzenia. i swąd, wszechobecny swąd.
mógłbym zalać was metaforami, zmiażdżyć pełniejszą
 
przerzutnią, odpalić neologizm jak kibolską racę, z dymem
pójdzie zwykłe poludzkie śmietnisko. historia w hekatonach
jednorazówek, dżungla okablowania, oceany bulgoczącej 
 
gumy. stał się błysk destrukcji - pozornie kaprys, migot 
terazmisięchcenia. A bo co? nie pozwolisz mi? leci iskra,
zapalniczka, pochodnia. zaczyna się kipiąca pożoga. 
 
młody bóg nie odpowie za ludobójstwo. spróbuj kupkę 
popiołu pociągnąć do odpowiedzialności. spróbuj zdążyć
przed deszczem, wiatrem, końcem śmierdzącego świata.

alt art
8 czerwca 2018 o 12:52

płoną góry, płoną wysypiska..

zgłoś

ANA
8 czerwca 2018 o 21:15

Bezkarność poety w akcie destrukcji a okrutna wina ludobójstwa bez kary. Tego nie można porównywać. Energetyczny, świetny wiersz.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się