23 lipca 2011

poezja

Pi.
Pi.

wstyd pierwszy

pani od polaka nigdy nie miała kryształowej kuli
a jednak zobaczyła wtedy moją przyszłość
w nagłówkach popołudniowej prasy plotkarskiej

nie chciałem grać zaświergolonego Kirkora
bo Balladyna była tłusta jak statua smalcu
a jej głupiej siostrze z nosa ciekł monstrualny gil

panika galopuje po skomplikowanych labiryntach
ale wybiera najprostsze rozwiązania więc położyłem się
na ziemi i zacząłem udawać zmarłego

jaka szkoda że nie będzie z ciebie pożytku dla sztuki
przepowiedziała pani od polaka i wymiękła
gdy gil roztrzaskał się na światłokopii ze Słowackiego

chłopacy niecierpliwie już wygwizdywali zza okna
wiedziałem że idziemy poćwiczyć strzelanie
z procy do żywego anonimowego mięsa

choć wolałbym do gwiazd

Miladora
23 lipca 2011 o 16:11

krótko i zwięźle - kupuję z miejsca, Pi. :) Dobrego. :)

zgłoś

Szel
23 lipca 2011 o 21:08

'chłopacy już niecierpliwie' chyba taki szyk wyrazow bylby lepszy Piotrze... no i pani od polaja powtorzona dwa razy, jednak mnie razi...serdecznosci:)))

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
24 lipca 2011 o 02:25

misię zehr :)

zgłoś

Bożena Ka
14 sierpnia 2011 o 11:52

Dla mnie bomba!

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się