12 lipca 2016

poezja

Pi.
Pi.

zagrycha

Jest takie miejsce między szkłem, taflą a tłem. 
Na jeszcze jednego. Będzie pasował do zalewy, 
zastawy i toastu, który jak jesienne zaklęcie

wyszeptam zanim twoje oczy mrugną zezwoleniem
- zagryź - więc biorę. Po omacku, trącając chrzan,
dłubię w niuansach aromatów zakotwiczonych

nie tylko w świeżości. Wyczuwam zgrubienia, kopry,
narośla, wieczne żylaki poniżej granicy wytrzymałości.
Och! Warto było cierpieć za pospolity błogi orgazm

na upijaczonej twarzy? Polejmy i nie pozwólmy
kisnąć we własnym sosie któremukolwiek z palców.
Chlup! W dziób! Chrup! Co złego to niech w ten ocet.

alt art
13 lipca 2016 o 08:35

bondarczuk po siódmym nie zakąsza..

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się