21 june 2013

diary

Istar
Istar

chyba

napiłabym się. ale jeszcze za wcześnie. zadaję sobie różne kary. pewne smaki nie wrócą, choćbym zdrapała język. pół nocy chodziłam po domu. to niemożliwe że jestem sama. gdzie ciemno – głosy. gdzie światło – cienie. strach. jak to się stało? że nie ma nic więcej.

to nie deszcz, to ulewa, przeciekły okna. nie zmokłam. kąty to wolne miejsca, lubię się schować. nie lubię gdy ktoś puka. otwieram drzwi na oścież – jakby czekam. nikt nie puka. taka jestem. mam w ustach mdlący smak spowiedzi. jeden z grzechów utknął na krawędzi duszy. ściele się we mnie chorobą. stąd miłość nie wie. nie zaczepia. nie wprasza się na usta. nie powiem, kochaj, bo się boi że ci umrę na oczach.



w odpowiedzi na komentarze:

bowiem strach jest po to żeby z nas drwić. mój sposób życia na zdechłą rybę. psuję się od środka. myśli od czasu do czasu trzaskają jak bat  – wstań, rusz dupę, życie ci płynie. dobrze. odkrztuszam wodę, wypełzam na brzeg. niewiele, niewiele zostało dróg których nie zmyła rzeka.

issa
21 june 2013 at 10:41

Ze stresów, które najwyraźniej pierwszy raz mnie przerosły, straciłam w tym roku węch i smak; odkąd pamiętam, moje ciało było w żywiołowym związku z tym, co czułam i myślałam, czy ściślej chyba, bez rozdzieleń, było tym, co czułam i myślałam, znakowało zgodę tak z jasnymi, jak ciemnymi przejściami; teraz jem kolory i kształty, cudacko odrealnione, odległe, odsuwają również od fizyki pojęć jedzenia, apetytu, głodu. Nie do poczucia, zaznania, chociaż obecne: niedosiężne, niebosiężne, mimo że talerz jest na wyciągnięcie ręki, a kęs w buzi; po raz pierwszy też nie wiem, czy mam ochotę przeżyć, co jest do przeżycia i raczej rozum i przyzwyczajenie, wdruki wartości, sprawiają, że walczę - rygor mechaniki, zamiast instynktu i spontanu. I nie mam pojęcia, jak się to wszystko skończy. Jednak nawet z całym własnym kramem, zobojętnieniem, które przejdzie albo nie, mam nadzieję, że dasz radę: tak czy inaczej - jest więcej niż strach :)

report

Joha
21 june 2013 at 16:56

Została tylko... Nic to, oprzytomniałam i nie poddam się za żadne skarby. To nie szkodzi, że w tak późnym wieku. Patrzę inaczej na świat, na jego problemy, które w większości stały się nieistotnymi. Nie patrzę wstecz, nie wpadam w gorycz. Rysuję, piszę i tylko czasem mam ochotę pobiec na łąkę i krzyczeć, krzyczeć ! - szkoda mi ciszy. Pozdrawiam serdecznie :*

report

issa
22 june 2013 at 11:45

:)

report

deRuda
21 june 2013 at 16:14

nie przebrane lądy skoków, przejść, zatrzymań, mieszczą się na małej powierzchni skóry, źrenicy, języka.... miliony nie podjętych wyzwań i miliony podjętych... wszystko przenika do wewnątrz i na zewnątrz...

report

Joha
21 june 2013 at 16:57

I to tez prawda.

report

alt art
21 june 2013 at 17:31

i wtedy swoje, smutne, zdziwione, bardzo otworzysz..

report

Istar
21 june 2013 at 20:16

dopisałam

report

issa
22 june 2013 at 11:42

o, masz. ryba z dupą. jak odwrotność syreny. ech, Is, Is, Ty :) Potwory jako łamigłówki, zagadki, postacie tajemnicy. Tak żyją choćby w pytaniu, które do mnie czasami wraca, mimo że ktoś zadał je z osiem lat temu: "Agnieszka, czy potwory przychodzą, żeby ratować nam życie"?

report

Istar
24 june 2013 at 21:47

jak Ty fajnie widzisz iss :) potwory, najgorsze te z lustra

report

issa
24 june 2013 at 22:11

:)

report

kim167
22 june 2013 at 12:21

niesamowicie przeszywa serce na wskroś.

report

oczy jak pustynia
22 june 2013 at 22:00

ja się napiję ( Radler) :-) za Twoje...Marzenko:-)

report

Istar
24 june 2013 at 21:47

dziękuję :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register