czary, czary, pomyślał czarny kot przybłęda
domek dach marszczy, uszyma niebo mizia
niwidu nisłychu, kto cię zmalował
od środka równieś piękny, ceglany,
może sękacz, albo piernikowaś willenka
a domek sza, ani kukuryka, a kotek miau
psik, kich i czeka, coraz nowych barw
przybywa, a jego czerń nie znika
po prawdzie powiem ci kotku, ty żeś
z innej bajki, ale jak poprosisz hossę
kto wie, róż, czerwień, może fiołkowy
błękit, a już ci - jest i taki - kwiaty
jak lustra dla nieba, choć ono piękne
lubi się przemieniać, a skąd myślisz
tęcza, taki udany mejkap
siedź i czekaj, nie, nie szczekaj,
miaukaj, nie, nie mleka, nie ma
mleka, o i już, już się uśmiecha
hej, hosso, oswój z nami kociaka
:) bardzo fajnie, tylko niektóre ogonki uciekły
report
kurcze Aniu, no nie widzę :)
report
"hossa" chyba się odmienia więc "hossę", a wydawało mi się że coś jeszcze :( dlatego powiedziałam o ogonkach w l. mnogiej. Teraz faktycznie więcej nie widzę, może i się zagalopowała, dość rano było, przepraszam
report
:) ok Aniu, dziękuję :)
report
bardzo mi się podoba:)
report
:) czary, czary, pomyślał czarny kot przybłęda - i po tych słowach usłyszałam Twój głos Istarka mruczący bajkę do ucha. Ale mnie ucieszyłaś z rana, dzięki wielkie :) A wiesz, tak przy okazji pomyślało mi się, że posłuchałoby mi się wymruczanego i nagranego wiersza przez Ciebie, heh. Dobrego dnia Istarka:)
report