kanapa z widokiem na korony drzew. doskonała zieleń. tak mnie kusi żeby wstać.
cicho jak w niedzielę kiedy to jedyny raz w tygodniu można spać do dziewiątej.
nie mogę. jestem uczulona na krochmal. źle sypiam w takiej pościeli. właśnie wtedy
najbardziej odróżniam zło. jest za czysto. nie pasuję do przestrzeni wypełnionej zapachem mydła i powietrza znad rzeki. za chwilę poderwę ciało i zniknie widok drzew. ośmielam się mówić do ścian
a te wydają mnie matce. drwi z sukienki do kostek.
za dwadzieścia lat zagram to na deskach szpitala a publiczność zamiast braw podsunie tabletki.
który to już raz pamięć nie pozwala odrosnąć od miejsca.
szatniarz jest pod wrażeniem..
report
dziękuję szatniarzowi..
report
taka jedna z lasu też jest....
report
:*
report
mnie siem kurde nie dziękuje..
report
można się uczyć od ciebie, że da się bez patosu
report
Aniu, bardzo dziękuję, to ważne
report
jeszcze jak ważne. To bardzo duża rzecz tak umieć
report
dziękuję
report
o krochmalu -też tak mam ;) widzę dwa razy drzewa i motyw życia jako teatru podany bardzo ludzko w bliski sposób. bardzo "duży" wiersz do zapamiętania. dziękuję :-* ^^
report
to ja dziękuję
report
proza, która kipi ot poezji:-). ładnie napisane:-)
report
ot?;-))) od*! :-)))
report
:)
report
poezji zdecydowanie dobrze w tym zapisie
report
dziękuję
report
Wracam tu. Przy mnie wśród Twoich najmłodszych tekstów ten właśnie ma najwięcej siły.
report
wracaj, "lubię wracać tam gdzie byłam już.."
report
:)
report
:)
report
"jest jak jest" i wracasz Istar :))
report