idziemy dalej - i chwyta mnie za ręke, prowadzi
jakby była moim ojcem i matką, dłonie ma ciepłe
a palce drżą melodię, którą znam z jej dzieciństwa.
jestem zmęczona - tak mówią kobiety, które
nie mogą więcej. kamienie toną, nie utrzymują się
na wodzie dłużej niż spojrzenie.
co najwyżej obejmę ją, powiem kocham, ugotuję
kaszę mannę z łyżką masła, poleje sokiem malinowym
nie zaśpię przed snem, a jutro pójdziemy nad wodę,
i zobaczy, że nie wszystkie kamienie od razu toną.
niektóre są tylko kształtem, nie ciężarem.
"że nie wszystkie kamienie od razu toną. niektóre są tylko kształtem, nie ciężarem. wersja do druku" - fantastyczna fraza szkoda tylko ze toną od razu czyli jednak toną
report
jednak toną, w większości, ale wystarczy wrócić do zabaw z dzieciństwa, puszczać kaczki, mam wtedy wrażenie, że odpływają, nie toną
report
"[...] Chwiejny przechodzień, idę przez targ uliczny po utracie mowy. [...] Dwie Cyganki wstające z popiołu biją w bębenek i tańczą dla nieśmiertelnych ludzi. Echa, gołębie w zamieszkanym albo pustym, nikt nie troszczy się, niebie. Wielki mój lament, bo myślałem, że może trwać rozpacz i może trwać miłość. W białym mieście, które nie żąda, nie nazywa, a było i będzie". [Cz. Miłosz, Biel]
report
Sorry, tam jest: W białym mieście, które nie żąda, *nie zna, nie nazywa, a było i będzie.
report
Łatwo się wzruszam, a teraz... popłynęłam.
report
lubię takie pisanie. trudno je określić, czy jest stricte smutne, czy może to taka odmiana radości... ale zostawia ślad i drżenie, które sprawia, że przewijasz stronę, by znów zatrzymać się na i w słowach. dobranoc, M. :)
report
kamień kamieniowi nierówny / można chodzić po kamiennych kobiercach / można je nosić... na sercach //
report