5 lutego 2020

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Z kronik nienarodzonych poetów

 
Uprzedniość:
 
Upał, aż do pęknięcia termometrów,
drobiny szkła wbijają się w pęknięcia
zgęstniałego powietrza.
 
Taki niezbyt trwały konstrukt,
tylko gdzieniegdzie upstrzony dogmatem
doskonałości.
 
Płonące rękopisy szeleszczą niczym wyschnięte
skóry węży. Milczymy jak zaklęci,
chociaż słów w nas dosyć.
 
Na każdy z możliwych początków.

alt art
5 lutego 2020 o 16:46

i jak tukej łyknąć powszedni haust powietrza, kiedy szkło nie zwiastuje dobrej nowiny..

zgłoś

Jaga
5 lutego 2020 o 20:16

Zależy, czyje szkło...

zgłoś

alt art
6 lutego 2020 o 09:42

czyje, to zależy od tego, u kogo się obudzimy..

zgłoś

Jaga
6 lutego 2020 o 11:01

mam 65 cali szklanej pogody....

zgłoś

alt art
6 lutego 2020 o 11:06

pewnikiem tiwi trwam..

zgłoś

Jaga
6 lutego 2020 o 11:33

tvp dla ludu ma większą siłę przebicia...

zgłoś

alt art
6 lutego 2020 o 11:40

jak nauczał profesor: góralska teoria poznania mówi, iże są trzy prawdy: świenta prowda, tvp prowda, no i ta trzecia, com zapomniał..

zgłoś

Jaga
6 lutego 2020 o 12:04

ta trzecia szklaną pogodę kształtuje...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się