9 czerwca 2013

poezja

lajana
lajana

Rozmowa z Julią (czerwiec sprowadza przesilenie)

nasyciłaś oczy nefrytem z łąk
onieśmielone długim dniem
piły deszczówkę

mgła przysiada jak wędrowiec
matowi przestrzeń w ulubionym czasie

dookoła już po bzach
długi dzień się rodzi w kwiatach lipy
pszczoły - piastunki
krążą miodowym szlakiem

samotność jest szpilką
zapomnianą przez krawca
w niedosycie ból dźwięczy metalicznie
pustka zmienia wymiar i nic nie bywa na miarę

wciąż zbierasz w przypływie
muszle z głębin śpiewają morza
warstwa kurzu to cień Odyseusza
myśli są tratwą

niezłapany wiatr nie ucichnie
wysypie trawom nasiona
zerwie nić babiego lata

próbujesz zrozumieć i wracasz
ciocia w kuchni kroiła ciasto
dom kołysał spokojem
posłuszny przeznaczeniu

kolory zebrane w tęczówkach
pod powiekami matowieje horyzont

alt art
10 czerwca 2013 o 11:20

nic nie bywa na miarę, jeno ogień..

zgłoś

lajana
10 czerwca 2013 o 21:41

:(

zgłoś

Bazyliszek
10 czerwca 2013 o 16:24

juz pisalem, ze ladne sa te rozmowy:))) i gratuluje tomiku:)))

zgłoś

lajana
10 czerwca 2013 o 21:44

dziękuję Bazyliszku :) :) :)

zgłoś

Jaro
10 czerwca 2013 o 21:53

niepokoił mnie, nie wiem dlaczego, może jednak te szpilki, a chciałem usiąść:) w domu ukołysanym spokojem:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się