28 november 2011

poetry

JoT Eff
JoT Eff

Sztuka wyboru

Zanim tata uderzył pierwszy raz mamę,
wybrałam ich na rodziców dlatego, że on grał
pięknie na fortepianie, a ona z wdziękiem nosiła
sukienki, które zamawiała dla niej babka u najlepszego
krawca w mieście. Nie wiedziałam jeszcze, że
krawiec szył je prawie za darmo, bo oboje łączyła
szczególna więź z obozu koncentracyjnego.
 
Tata był przystojny, pomijając odstające lekko
uszy, które od dziecka ukrywały pod blond
loczkami zakochane w nim bezdzietne ciotki,
stare folksdojczki z racją na czas wojny
na 2200 kalorii. Był śmiały i bezpośredni,
nikt nie przypuszczał, że tylko po wódce.
Żal mi go było, gdy ciotki go obsiadały
jak wrony cienką gałązkę wierzby. Uginał się
od tych wszystkich ”kra"; że mama nie jest
dla niego odpowiednią partią.
 
Postanowiłam dać im siebie; małą, ładną
dziewczynkę, ze wszystkimi aryjskimi cechami,
nawet uszy miałam od taty ładniejsze tzn.
mniejsze i przylegające do głowy. Po raz pierwszy
przestało mi się podobać, kiedy tata wyciągnął
ze skrzynki widokówkę, na której było napisane
"nie zapomniałem jaka jesteś śliczna, gdy wrócę
z wojska, chciałbym się z Tobą spotkać". Zanim
przeczytałyśmy treść, piekły nas policzki, również
ze wstydu, bo tak źle wybrałyśmy, a potem,
zrozumiałam; nie kocha się ludzi dlatego,
że na to zasługują i zostałam tam, gdzie mama.

JoT Eff
28 november 2011 at 21:25

Denise Duhamel - Dziecko, które było prawie dzieckiem/ The Baby Who Was Almost a Baby Autor: Tomek ., Gatunek: Przekład, Dodano: 28 listopada 2011, 19:20:19 Pewien gang braci nie pozwalał swej jedynej siostrze wyjść za mąż. Bracia chcieli, żeby była pod ręką, naprawiała buty i suszyła ryby, które łapali. Siostra zaszła w ciążę, jednak nie miała oficjalnego męża i obawiała się konsekwencji, gdyby bracia poznali jej sekret. Wywołała poród przed terminem, ale tak wcześnie, że w zasadzie powiła samą krew. Odrzucone dziecko odpłynęło w łodzi, którą wykonało z czaszki psa, za wiosło mając kość ludzkiego ramienia. Siostra nigdy nie dowiedziała się, że dziecko odwiedzało ją, aby possać jej piersi, w czasie gdy spała. Bracia, jeden po drugim, ginęli w tajemniczych okolicznościach. Dziecko używało swoich mocy - chciało tylko odzyskać matkę. Siostra udała się do szamana, mówiąc mu, że to, czemu dała życie, nie było prawdziwym dzieckiem, i że może mieć ono coś wspólnego ze śmiercią jej braci. W końcu dziecko usłyszało prawdę i zrozumiało, że nie jest przygotowane na ten świat. Urodziło się małą chwilę później innej matce, która nie miała samolubnych braci. *********************************************************************** "A gang of brothers wouldn't let their only sister marry. They wanted her around to mend mukluks and dry the fish they caught. The sister became pregnant though she had no official husband and feared what would happen if her brothers found out. She took the baby outside of her before it was ready, but not soon enough so that it would be nothing but blood. The discarded infant paddled away in a boat he made from the skull of the dog. He used a human arm bone for a paddle. The sister never knew this, that her baby came to visit and suck her breasts while she was sleeping. One by one her brothers died mysterious deaths. The baby used its powers -- he only wanted his mother back. The sister consulted a shaman, telling him that what she brought forth was no real baby, but that maybe it had something to do with her dead brothers. The baby finally heard the truth, and understood he wasn't ready for this world. He was born a little while later to another mother who had no selfish brothers."

report

JoT Eff
28 november 2011 at 21:27

chciałam przekleić jakoś ładniej przekład, którym zainspirowałam się dzisiaj, pisząc ten tekst, ale wyszło jak wyszło.

report

Konrad Redus
28 november 2011 at 21:31

jedwabiste

report

JoT Eff
28 november 2011 at 21:32

a co to znaczy?

report

Konrad Redus
28 november 2011 at 21:37

za-je-bi-ste, ale nie chciałem żeby mi tu wyskoczyło, że przeklinam, jestem zachwycony Twoim tekstem

report

Laura Calvados
28 november 2011 at 21:33

niewiarygodnie doskonały tekst

report

JoT Eff
28 november 2011 at 21:35

Laura, naprawdę??? Podoba Ci się ten na samej górze?

report

Laura Calvados
28 november 2011 at 21:37

po raz wtóry, Jo: niewiarygodnie doskonały tekst. Tak, ten u góry. Uwielbiam. Ps* To, że w poezji najbardziej lubisz prozę widać jak na dłoni. To jest piękna dłoń.

report

Laura Calvados
28 november 2011 at 21:40

Gdyby nie fakt, że jestem zmuszona poświęcić większość nocy Heideggerowi i Jaspersowi - czytałabym Twój tekst na okrągło, łącznie z aneksem. Ale kiedy uporam się z oboma panami, obiecuję sobie wrócić.

report

q
28 november 2011 at 21:35

Asiuuuuu'' chapeau bas!!!

report

. .
28 november 2011 at 21:37

świetne:))))

report

28brrr10
28 november 2011 at 21:37

tu nie ma wyboru tu jest znakomity tekst

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
28 november 2011 at 21:42

Połączenie lekkości opowiadania z ciężką tematyką daje rewelacyjny efekt. Jest przy tym to napisane prostym, naiwnym językiem dziecka. Niesamowite! Gratuluję pióra!

report

JoT Eff
28 november 2011 at 21:46

Zarumieniłam się jak mała dziewczynka. Popracuję tylko nad tym wszędobylskim "że". Nie wiem komu mam najpierw dziękować za takie ciepłe przyjęcie. Chyba było mi to bardzo w tym momencie potrzebne. Życie jest piękne. Dziękuję bardzo wszystkim.

report

Laura Calvados
28 november 2011 at 21:51

Asiu: "Życie jest piękne, piękne zawsze". Zawsze się krzywię, kiedy mam w głowie te słowa. Ileż razy uratowały mnie one. Nie policzę.

report

JoT Eff
28 november 2011 at 21:59

Wracaj Lauro do Heidegga i Jaspersa! Bardzo dziękuję raz jeszcze.

report

Ania Ostrowska
28 november 2011 at 21:47

przyszłam zwabiona zachwytami z paska obok :) i nie zawiodłam się :)) dziękuję za tę chwilę

report

szpadelski
28 november 2011 at 21:47

zanim ojciec pierwszy raz uderzył matkę świetnie grał na fortepianie ...

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
28 november 2011 at 21:54

Niekoniecznie zaraz trzeba nam dziękować, chociaż miło...:)) My rośniemy razem z Tobą, Joasiu (sorki, tu wszyscy na się...)

report

Darek i Mania
28 november 2011 at 21:59

wreszcie znalazłem dobry wiersz ( nic dziwnego bo u Ciebie to norma ) wciągająca czytelnika historia - no ale coś trzeba znależć na nie -- "małą, ładna " -ładną * no i na początku masz "Zanim tata uderzył pierwszy raz mamę, wybrałam ich na rodziców dlatego, że on grał pięknie na fortepianie, a ona z wdziękiem nosiła sukienki, które dla niej szyła matka u najlepszego krawca" -jeśli to opowiada dziewczynka to może lepiej zabrzmi które dla niej szyła babcia -bo coś tutaj mi się kręci- wynika że dla mamy szyła matka ???

report

JoT Eff
28 november 2011 at 22:05

"babcia, babcia" - myślisz, myślisz, pomyślę, wyrzuciłam "jej"przed matka , bo nauczyłam się już ograniczać zaimki. Ogonek dodałam już wcześniej do "ładną" - ale zawsze proszę mi Darku wytykać. to wiersz sprzed godziny, kiedy znalazłam to tłumaczenie, wiec jest prosto z pieca, a wiem, że jak od razu nie wrzucę to mi wiersze giną.

report

Darek i Mania
28 november 2011 at 22:20

aha no to jak już tak mnie zachęcasz to masz "krawiec szył je prawie za darmo, bo łączy ich .." wszędzie używasz czasu przeszłego a tutaj dałaś terażniejszy -"bo łączy " ja i tak skojarzyłem po swojemu -"bo łączyła ich " najciekawsze jest że niewiem jak lepiej -dlatego moje wątpliwości , które daje do przemyślenia :))

report

JoT Eff
28 november 2011 at 22:25

Darku, bo byłam w trakcie zmiany czasu, wcześniej było "szyje", kiedy po sugestii zmieniłam na "szył"musiałam zmienić całość.

report

Darek i Mania
28 november 2011 at 22:33

:)) ( nauka nie idzie w las ) teraz mogę tylko przeczytać kilka razy i zobaczyć jak działa wiersz z czasem ( odkryłem że twoje wiersze nabierają uroku z czasem to ciekawe bo nie pójdą w zapomnienie i się najzwyczajniej nie znudzą )

report

lajana
28 november 2011 at 22:06

Przeczytałam w skupieniu, razem z legendą. Napisać "podoba się", to nie to. Tekst głęboki, przypomniała mi się "Biegnąca z wilkami". Tutaj: "krawiec szyje je prawie" - zgrabniej byłoby użyć "szył" - unika się wpadania na siebie jednakowych sylab. Pozdrawiam!

report

JoT Eff
28 november 2011 at 22:07

dobra wskazówka,lajna - zaraz zerknę raz jeszcze.

report

Bogna Kurpiel
28 november 2011 at 22:08

Bardzo, bardzo dobry wiersz! Zatrzymujesz Czytelnika dbając o najdrobniejsze detale. Pozdrawiam:)

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
28 november 2011 at 22:09

Lekturka? Mam nadzieję, Lauro Calvados, że nie czytasz książki tego nazisty z powodu fascynacji jego poglądami...

report

Laura Calvados
28 november 2011 at 22:16

Nazista - nienazista :/ Jestem filologiem, nie ideologiem. Poza tym muszę. Nie koniecznie chcę. Wolałabym tu częściej zajrzeć, a moja doba ma stosunkowo mało godzin.... :(

report

JoT Eff
28 november 2011 at 22:12

Jeszcze raz Małgosiu, Aniu Marku, Bartku, Dal - dziękuję za tak szybką reakcję i pozytywny odbiór, jaki tylko autor może sobie wymarzyć.

report

milena
28 november 2011 at 22:18

wielki szacunek, wspaniały tekst, poruszający

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
28 november 2011 at 22:22

Lauro, owszem dwaj przyjaciele, przynajmniej do pewnego czasu i o bardzo rożnych poglądach. Rozumiem, jak trzeba, to trzeba....:))) Tylko wnioski wyciągaj zawsze właściwe...:)))

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
28 november 2011 at 22:29

Poczytałam komentarze. Zaskoczyło mnie najbardziej, że wiersz "prosto z pieca"... Jest doskonały, trudno już chyba o lepsze opowiedzenie? A drobiazgi, no cóż, zdarzają się...:)))

report

JoT Eff
28 november 2011 at 22:32

Zawsze piszę ciągiem, jakbym była na haju, jeśli wiesz, co mam na myśli :) - czasem po prostu się podoba innym, a czasem tylko mnie, albo nikomu :)) Dziękuję raz jeszcze.

report

JoT Eff
28 november 2011 at 22:39

ale nie twierdzę, że potem nie gładzę wiersza, często wracam, dlatego bardzo lubię Trumla, bo edycję.

report

q
28 november 2011 at 22:34

ja wiem co masz na myśli pisząc na "haju" - strumień świadomości i coś ponad

report

JoT Eff
28 november 2011 at 22:40

i jeszcze nierzadko pojawia się zadowolenie :)

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
28 november 2011 at 22:40

Wiem, co masz na myśli Joanno, tak powstają najlepsze utwory....:)) Chociaż czasem męczy nas coś i trudno to wyrazić. wówczas z trudem znajdujemy odpowiednie słowa, które są w stanie to nas zadowolić (a potem czytelników). Cieszę się, że trafiłam na gorący, z pieca...:)))

report

JoT Eff
28 november 2011 at 22:45

znam oba uczucia, Małgosiu, odnajdywanie słów do wyrażenia tego, co chcemy innym powiedzieć, nie zawsze przychodzą łatwo. Dzisiaj zainspirowana tekstem Duhamela pisałam jakby mnie gonił sam duch Szamana z jego wiersza, ale bywa różnie, z tym, że nauczyłam się już nie zapisywać tych tekstów, które kosztują mnie za dużo wysiłku,a za mało zadowolenia.

report

Bazyliszek
28 november 2011 at 22:54

raz napisalem tobie komentarz, byl pozytywny, nagle zniknal wiersz, mea culpa mysle, wybacz juz nic nie napisze

report

JoT Eff
28 november 2011 at 23:01

Bazyliszku, jeden wiersz skasował mi Wirgiliusz, kilka ja, ale na pewno nie dlatego, że dostał od Ciebie pozytywny komentarz!

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
28 november 2011 at 22:54

Gładzenie gotowego tekstu, szlifowanie to już jakby inna bajka... Czasem trzeba się przy tym nieźle namęczyć. Można już wówczas pozwolić sobie na mały komfort poprawek bez pośpiechu. Miło było Cie gościć, Joanno...:))) Życzę równie udanych utworów...:)))

report

JoT Eff
28 november 2011 at 23:01

~wzajemnie, Małgosiu, dobranoc.

report

Bazyliszek
28 november 2011 at 23:03

wiesz ja sie boje nawet mojego cienia

report

JoT Eff
28 november 2011 at 23:07

;-)

report

Bazyliszek
28 november 2011 at 23:06

wybacz plis:)

report

JoT Eff
28 november 2011 at 23:13

wybaczam i oczekuję poprawy.

report

Bazyliszek
28 november 2011 at 23:20

a jakiej????

report

Florian Konrad
29 november 2011 at 00:03

tragiczne historie, ta o dziecku- też, ale gorzej napisana :)

report

Bazyliszek
29 november 2011 at 00:04

:)))

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
29 november 2011 at 20:13

Florianie, ja Ci mówię, że ta historia jest napisana doskonale. Kropka.

report

JoT Eff
29 november 2011 at 20:24

A teraz zobacz, Małgosiu, po zmianach, czy jest lepiej, czy poprawione błędy gramatyczne są odczuwalne, czy wyeliminowanie maksymalnie powtórzeń nie zaszkodziły tekstowi.

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
29 november 2011 at 20:35

Joanno, a mogłabyś mi wrzucić na e-maila, albo priva, czy do odrębnego dokumentu na Trumlu, abym mogła porównać? :))

report

JoT Eff
29 november 2011 at 20:41

czyli nie widać różnicy - to ważne, że nic w odbiorze wiersz nie stracił.

report

ike
29 november 2011 at 20:39

plus ode mnie, za ciekawą opowieść, za wybory niezawinione ... ; hey

report

JoT Eff
29 november 2011 at 20:40

;-) - dziękuje.

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
29 november 2011 at 20:51

Jakby odrobinę spadło napięcie... Ale może to ja jestem bardziej zmęczona. Naszarpałam się z nadmiernym,i zakupami. Jak zwykle w koszu wydaje się mało, a potem...:))) A wiersz nadal niezmiernie ciekawy, prawdziwy, przekonujący...

report

JoT Eff
29 november 2011 at 20:53

a może czytasz juz ten wiersz kolejny raz? zobaczymy.

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
29 november 2011 at 21:06

Może oznacz pierwszą wersję jakoś odrębnie i wrzuć, zrobimy burzę mózgów? Chociaż chyba to nie jest konieczne...

report

JoT Eff
29 november 2011 at 21:14

nie, nie. Niech już tak zostanie, ale dziękuję za propozycję.

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
29 november 2011 at 21:07

Dzieciństwo inaczej...http://truml.com/profile/prose-detail/92868

report

JoT Eff
29 november 2011 at 21:14

nie czyta linka.

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
29 november 2011 at 21:38

Masz rację, Joanno, niech zostanie. A opowiadanie można przeczytać na moim profilu. Coś z linkami się dzieje. Pozdrawiam :)))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register