23 march 2011

poetry

JoT Eff
JoT Eff

to co zapamiętałam nie ma dowodu tożsamości

wiem tylko, że była niedużą Francuzką i uczyła
swojego języka w szkole przy stawach w Pilicy.
nie pamiętam jak zwracała się do niej moja babka.
 
pamiętam, że rzadko trzymała mnie za rękę,
lubiła kręte, wąskie ścieżki w kocikowskich lasach
i natrętnie przyglądać się moim jasnym włosom.
 
kojarzę ją z dźwiękiem cienkiego szkła, w którym
mieszała w przegotowanej wodzie cukier z cytryną
i krzykiem: nie zachłyśnij się, wspomnieniem

kogoś kto topi się w sieni, pijąc łapczywie
marynatę ze słoja z korniszonami, jeszcze zanim
wysiadła z transportu. bałam się,

że jak ona, nie będę mieć dzieci, bo zarazi mnie
swoim Claubergiem. na nic zdawały się słowa babki,
że jest całkowicie uleczalny, że właściwie już go nie ma.

Paganini
23 march 2011 at 20:08

Można się zatrzymać, nawet trzeba. Klimat płynie, wersy idą powoli, dawkując, czasem dając coś mocniejszego. Kończą się akcentem który jeszcze bardziej wbija w fotel. Dla mnie wiersz, rewelacja.

report

JoT Eff
23 march 2011 at 20:35

Dziękuję Paganini, muszę jeszcze ten wiersz wygładzić, ale cieszę się , że znalazł wrażliwego odbiorcę.

report

JoT Eff
23 march 2011 at 20:46

Natare, ten wiersz jest świeżynką, nie wiem, czy nie początkiem cyklu o kobietach, które pamiętam z dzieciństwa, a wszystkie były gośćmi w ogrodzie mojej babki. Postanowiłam nie wzbogacać tych wspomnień tylko je zapisywać, w formie wierszopodobnych opowieści. A lat od tamtych czasów dzieli mnie trzydzieści. ie wiem, czy będzie to coś warte. Bardzo, natare, za komentarz dziękuję.

report

JoT Eff
23 march 2011 at 21:14

Boże, Natare ja nawet nie zmieniam imion. Nie dopiszę nic, czego bym nie widziała, nie słyszała. Nie nadaję się na literata. Ale to nic w przyrodzie potrzebna jest równowaga, więc Ty, Natare ubarwiaj, a ja będę zapisywać rzeczy namacalne, czasem tylko zdarzą mi się błędnie zapamiętane. Kiedyś Pani Wanda Szczypiorska zamieściła na facebooku swoje cudne czytanie mojego wiersza z Jolką, zamarłam. Jest moją przyjaciółką, ale nic nie wie o moim pisaniu, zna tylko rymowanki;makatki, torebki i wszystko to co jest na nk. Czytanie zostało wykasowane, do dzisiaj czuję z tego powodu niezręczność. A w stosunku do Pani Wandy wdzięczność za zrozumienie, mojej decyzji naciśnięcia usuń.

report

JoT Eff
23 march 2011 at 22:50

ależ Natare, bardzo cenię Twoją ekspresyjność i obecność i zachodzę w głowę na jakiej podstawie mogłaś pomyśleć, że jestem przez Ciebie urażona, no na jakiej??? Nie jestem. Absolutnie!

report

JoT Eff
24 march 2011 at 09:41

ależ, Natare, żadnej frustracji nie ukryłam w słowach " O Boże", jedynie podkreśliłam tym raczej kierunek mojej literackiej, oj to dużo powiedziane - literackiej, drogi. Napisałam tylko w odpowiedzi, na Twój wcześniejszy komentarz, że raczej powinnam pracować w IPN. I też mam umysł analityczny i nijak w skierowanych do Ciebie słowach nie umiem odnaleźć, zapisanej frustracji, czy urażenia. Dajmy temu spokój, ale przyjmij, proszę do wiadomości, że zawsze z Twojej obecności i czytania się cieszę. Miłego dnia.

report

Waldemar Kazubek
24 march 2011 at 13:13

Jeszcze nie widziałem dwóch kobiet, które by się dogadały ot tak :)))

report

JoT Eff
24 march 2011 at 13:51

a widzisz, a mnie ten szczególny przypadek zdziwił, bo wypadku Natare i mnie nie spodziewałam się tego. Ale to wina księżyca, ostatnio za nisko schodził i bardzo jasno świecił.

report

Darek i Mania
26 march 2011 at 02:31

Natare i Kim Jo dogadują się co do wiersza - obrazowego dokumentu a dla mnie to poznawanie Ich zaplecza - wiersz przeczytałem szybko :)

report

Wanda Szczypiorska
24 march 2011 at 10:51

To piękne, że pamięć zachowuje takie cenne drobiazgi, jak te o napoju z cytryny, czy słoju z korniszonami, podczas gdy osoba, której to dotyczy w miarę upływu czasu staje się coraz bardziej nierzeczywista. Nie to, kim był człowiek, tylko te kręte leśne ścieżki wskrzeszają umarłych

report

JoT Eff
24 march 2011 at 10:55

Pani Wando, a ja nie mam przekonania jeszcze do tego wiersza, cały czas nad nim pracuję, tu w oknie Trumlowskim. Dziękuję, że zajrzała Pani do mnie.

report

JoT Eff
24 march 2011 at 10:57

Poza tym mam teraz nieodpartą ochotę pojechać do tamtego Liceum nad Pilicą i poszukać w archiwum nauczycielkę francuskiego, z przed trzydziestu lat. Muszą chyba mieć jej dane. Nie wiem, poco mi to. No ale na razie siedzę w Neuss, do końca kwietnia.

report

Jarosław Trześniewski
24 march 2011 at 11:07

Joasiu , nawet masz juz nazwę cyklu :"Goście w ogrodzie mojej babki"... Piękny.

report

JoT Eff
24 march 2011 at 11:12

Bardzo dziękuję Jarku.

report

Jarosław Trześniewski
24 march 2011 at 11:10

I wskrzeszanie tamtych -umarłych jest nasza powinnością. Niech jeszcze chwilę trwają, w poezji.

report

JoT Eff
24 march 2011 at 11:14

Czuję dziwny niepokój, że z tym wszystkim nie zdążę. Szczególnie, że moja druga babka, matka ojca, miała zupełnie innych gości, tych z drugiej strony barykady.

report

Waldemar Kazubek
24 march 2011 at 13:07

Plus ode mnie, Ty już dobrze wiesz za co.

report

JoT Eff
24 march 2011 at 13:51

dziękuję.

report

JoT Eff
24 march 2011 at 13:52

dziękuję.

report

JoT Eff
24 march 2011 at 13:52

i za liternet też.

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
9 april 2011 at 23:18

pomosty miedzy czasami Waszmoscini w tekstach przerzuca ciekawe...

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
2 december 2011 at 21:22

Carl Clauberg - tak, zrobił wiele złego dla kobiet. Drań wywinął się śmiercią przed procesem... Bardzo ciekawy portret nauczycielki francuskiego.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register