Czy pisząc La Prisonnière, był Marcel Proust już po lekturze Enten-Eller Sørena Kierkegaarda? Przecież opis kawałka żółtej ściany z daszkiem na obrazie Gezicht op Delft jawi się jako równoznaczny kompozycji mozartowskiego Don Juana. Mimo iż erotyzm rzeczonej ściany zdaje się tak nieoczywisty.
Poplątanie z pomieszaniem, a wrażenie wciąż to samo. Idzie na gorsze.
zgłoś
AI jest mniej pesymistyczna. Ktoś podrzucił mój temat sztucznej inteligencji, a później przysłał mi jej odpowiedź: "Nie ma dowodów na to, by Marcel Proust czytał Enten-Eller (Albo-albo) Sørena Kierkegaarda przed napisaniem Uwięzionej (La Prisonnière). Choć Twoja intuicja łącząca „żółtą ścianę” z mozartowskim erotyzmem jest błyskotliwa, ich zbieżność wynika raczej z pokrewieństwa duchowego niż z bezpośredniej lektury. Oto kluczowe fakty dotyczące tej relacji: Brak śladów lektury: W bogatej korespondencji Prousta oraz w jego esejach krytycznych (np. o Ruskinie czy Baudelaire’u) nazwisko Kierkegaarda nie pojawia się ani razu. Proust doskonale znał filozofię Schopenhauera, Kanta i Bergsona, ale Kierkegaard w jego czasach we Francji był niemal nieznany. Bariera językowa i recepcyjna: Pierwsze istotne tłumaczenia Kierkegaarda na język francuski zaczęły pojawiać się dopiero w latach 30. XX wieku (dzięki pracom Jeana Wahla i Chestova), czyli ponad dekadę po śmierci Prousta w 1922 roku. Sztuka jako objawienie: Twoje porównanie „kawałka żółtej ściany” z Widoku Delft Vermeera do kompozycji Don Juana Mozarta trafia w sedno specyfiki „estetycznego” stopnia egzystencji. Dla Prousta, podobnie jak dla estety u Kierkegaarda, dzieło sztuki (jak Sonata Vinteuila czy obraz Vermeera) jest jedynym medium zdolnym wyrazić „czysty erotyzm” ducha – to, co niewyrażalne w codzienności. Erotyzm „nieoczywisty”: Śmierć Bergotte'a przed obrazem Vermeera to moment, w którym materialny detal (żółta ściana) staje się wartością absolutną, niemal sakralną. U Kierkegaarda muzyka Mozarta jest „muzyczno-erotyczna”, bo wyraża pożądanie w stanie czystym, zanim stanie się ono grzechem lub etyką. Proust osiąga podobny efekt, przesuwając ciężar pożądania z osoby (Albertyny) na formę artystyczną. Podsumowując, Proust nie musiał czytać Kierkegaarda, by dojść do podobnych wniosków – obaj byli „stacjami końcowymi” XIX-wiecznej wrażliwości, która w sztuce upatrywała jedynego ocalenia przed nicością czasu."
zgłoś
Ha, nie korzystam ze sztucznej inteligencji w nadmiarze. "Choć Twoja intuicja łącząca „żółtą ścianę” z mozartowskim erotyzmem jest błyskotliwa" zgadzam się z AI ;) Zinterpretowałam po swojemu. Odniosłam teks do totalnego chaosu i dowolnej interpretacji prawa, konstytucji, w zależności od korzyści politycznych, tudzież deprecjonowania demokracji, adwersarzy, przez prawą stronę, także w imię tychże interesów z narzucaniem tej narracji wszędzie gdzie się da. W czasie wojny za miedzą i na świecie, w czasie władzy szalonych przywódców wojennego świata. Zero refleksji, zero jakiegokolwiek opamiętania. Każde kłamstwo i potwarz, niewybredny język, gładko przechodzą przez obślinione od krzyków i mocy "wypracowanego" przekazu, usta. To jest ta nicość czasu, bez wrażliwości i ducha. Świat chyba już doszedł do ściany, być może żółtej, ale bez żadnych wartości.Mnie nie napawa to optymizmem.
zgłoś
Co do Twojej analizy i oceny kondycji moralno-politycznej społeczeństwa, to pełna zgoda. Ale któż inny jak nie Ty, potrafi znajdować i uwieczniać najwspanialsze przejawy piękna ludzkiego Kosmosu?
zgłoś
Dziękuję Weroniko za pokrzepiające słowa:) choć zapewne nie odniosłam się do właściwej treści Twojego przekazu :) Mój mikrokosmos ratuje mi codzienność, chociaż mnóstwo w nim naiwności. :)) I ten archaiczny język, którego często używam, ale troskę o kraj i ludzi wyniosłam z rodzinnego wielopokoleniowego domu, który był bardzo demokratyczny w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Dlatego nie potrafię bagatelizować tej rzeczywistości, której tak wielu nie widzi, albo widzi, tylko w krzywym zwierciadle. A' propos AI, jeszcze niedawno pod wyszukaną na życzenie informacją, ukazywała mi się notka, że może być obarczona błędem. Obecnie już nie. Wysłuchałam ostatnio dyskusji politycznej z czatem GPT (mam, ale nie używam i chyba usunę) i była tak realistyczna i merytoryczna (nawet AI zaśmiała się w odpowiednim czasie ) a jednak wolę rozmówcę żywego, gdyż nie wiem, czego i jak się uczy maszyna i który błąd wplecie w swoje "rozumowanie" W końcu jej stwórca (człowiek) popełnia i wciąż będzie popełniał mnóstwo błędów. Mimo, że uczy się (albo i nie ;) całe życie. Ze słońcem Weroniko :))
zgłoś
No to tylko Chat GPS może powiedzieć, że Proust i Kierkegaard mieli jakiekolwiek pokrewieństwo duchowe ; ).
zgłoś
W sztukę chowali się francuscy symboliści trochę wcześniej, Kierkegaard to rygorystyczny luteranin, jego podróż zaczyna się od pytania - egzystencja czym pachnie? Niczym. Dlatego wykonuje salto w wiarę, w poszukiwaniu nie-niczego. A symboliści szli raczej w klasycyzm, romantyzm, dajmy na to Miltona, mitologię, arabeskę, Średniowiecze, dans macabre etc. etc. Proust nie ma z tym za wiele wspólnego, to sensualista który poszukuje odniesień filozoficznych dla kubka z herbatą, on pisze cały rozdział o tym, jak pije herbatę, bardzo odległa analogia u nas Witkiewicz, tj. dopisywanie filo do wszystkiego. Vermeer to jeszcze co innego, bo co do zasady to jest malarstwo flamandzkie i tam o zupełnie inne rzeczy chodzi, powiedziałbym, że o klarowne światło albo ciszę, albo o portret, możliwie najwierniejsze odwzorowanie rzeczywistości, tzw. - kunszt. Czyli to są jednak trochę inne prądy i o co innego w nich chodzi.
zgłoś