13 july 2011

poetry

JoT Eff
JoT Eff

"O, jakżeś uszczęśliwiony, że Jezusa w rękach masz"

Przydrożni święci mieszkają w muzeach

Świętego Antoniego widziano ostatnio w Muzeum
w Stęszewie. Uwięziono go z dzieciątkiem Jezus
na ręku w momencie, gdy szeptało „Bóg Cię Kocha”.
Tylko Cześka szuka go wszędzie. Zawodzi: Antoni,
Święty Antoni, patronie ubogich i zagubionych, dzieci
i narzeczonych, gdzie jesteś?! Nikt nie powiedział
pomylonej Cześce, że Święty ma się nieźle. Nie odrąbią
mu łobuzy ani rąk, ani nóg, ani najświętszego języka.
Stoi sobie wyczyszczony i gotowy do zdjęcia, i nie musi
słuchać próśb o znalezienie utraconego szczęścia Cześki.


Nie ma świętych dla lesbijek: Cześka

Nie takiej sławy spodziewano się dla Cześki,
jaką Cześka miała we wsi. Matka już trzy razy
przewróciła się w grobie, a zmarła jakoś tak
zaraz po Cześki porodzie. Ponoć nie pokazuje się
obcym po zmroku niechrzczonego dziecka,
ale jaki to był obcy - stryjek ze Stęszewa.

Może kto zapomniał zawiązać czerwoną kokardkę
przy kolebce, bo dziecek w domu było już sześcioro,
a wszystkie na skaranie boskie płci żeńskiej.


Nie takiej sławy spodziewano się dla Cześki,
jaką Cześka miała we wsi. Nawet babka z lasu
przyszła na ratunek - za darmo. Do wiadra mleka
wrzuciła gwoździe. Kogo miały kłuć w brzuchu -
ten był winny. Tak umarła Gabrysia - na zapalenie
wyrostka. Nie wezwano w porę doktora. Przejść
miało od zdzielenia w głowę - miotłą.


Ileż to razy psy zlizywały słoninę ze stóp Cześki,
a białkow misce przy jej głowie i tak ścinało się
w kobiecą postać. Już lepiej by było, gdyby
jako siódma z rzędu, przyduszała chłopów
we śnie.


Nie spodziewano się tego po Cześce, więc
znaleźli jej takiego, co śpiewał przy jedzeniu.
Bronek był niezbyt dorosły, ale bardzysty i wieki,
owszem widział konie, ale nijak nie umiał
zabrać się do Cześki. Wystarczy, że spojrzała.
Od tych czarnych oczu prosięta zdychały,
a co dopiero bronkowy rolek.


Nie musiała Cześka chodzić z mężem do chlewa.
Mogła chodzić na łąki, obejmowac drzewa. Jedyny chłop,
do którego po drodze gadała, to drewniany Antoni
z dzieciątkiem.


Nie tego spodziewano się po Cześce, ale
zawsze pokornie klęczała. Porządny owczarz,
co głowę Żyda zakopuje koło zagrody, żeby wilki
nie wykradły owiec lub jaki inny czesiny urok,
słyszał jak płakała. Od tej jej rozpaczy żal mu
robiło się dziewczyny. Widać było, że naprawdę
durzyła się w Gabrysi jak chłop w babie.


ciąg dalszy nastąpił

Jestem jak Święty Antoni ze Stęszewa. Lubię być czysta,
stać w miejscu, nigdzie się nie wybierać. Czasem ktoś
złamie zakaz i dotknie eksponatu. Czasem nawet draśnie.
Eksponaty łatwopalne. Bezpiecznie nam tam, gdzie gaśnice
bywają mylone z dziełami sztuki, a pomylone Cześki nie
zawracają nam drewnianej
dupy.

JoT Eff
13 july 2011 at 12:44

jak to wszystko razem zlepiłam, to wydaje mi się, że każdy wiersz powinien żyć własnym życiem.

report

Florian Konrad
13 july 2011 at 12:56

tak na marginesie- o Antonim fajnie pisał blaszany bębenek- do dziś pod czachą tłucze mi się ,,nie pamiętam cię, Antoni- który byłeś świętym Antonim" . Proszę nie zlepiać- proszę rozlepić. tekst o Cześce (nie miała ona przypadkiem innego imienia we wcześniejszych wersjach- czy mi się zdaje?) powinien, musi moim zdaniem żc odrębnym, poetyckim życiem, po prostu ten utwór nie zasługuje na to, by być częścią czegoś, to zamknięta całość, odrębność.

report

Florian Konrad
13 july 2011 at 12:57

*żyć

report

JoT Eff
13 july 2011 at 13:38

Cześka nie mogła mieć innego imienia, ponieważ cała konstrukcja wiersza opiera się na etymologi imienia "Czesława'. mieniłam tylko Rozalię na Marysie, bo za bardzo się kojarzyła z Rozalką Prusa. Ale powiem szczerze myślę nad Kasią:)

report

JoT Eff
13 july 2011 at 13:39

chodzi o to, że imię Cześki oznacza - spodziewać się sławy.

report

issa
13 july 2011 at 13:06

O, jest. Spojrzę uważniej w jakiejś sposobniejszej chwili. Bo teraz real. Pozdrawiam.

report

JoT Eff
13 july 2011 at 13:38

:)

report

Jarosław Trześniewski
13 july 2011 at 13:34

Joasiu strzał w 10:))

report

JoT Eff
13 july 2011 at 13:38

czyli jednak cykl, Jarku?

report

Istar
13 july 2011 at 13:41

i ja za cyklem :)

report

JoT Eff
13 july 2011 at 13:44

zbieram głosy:) - dziękuję.

report

Szel
13 july 2011 at 14:42

juz sie Joasiu nie czepiam twojej maniery powtarzania imion, bo widze ze i tak nie wygram:) ale cos bym jednak zmienila w jednym wersie, zeby byl bardziej czytelny!brzmial by on np. tak 'dlatego właśnie umarla Marylka'

report

JoT Eff
13 july 2011 at 16:11

Mnie nigdy nie przeszkadza powtarzanie w tekście, ani imion ani fraz. Czasem mnie bardziej śmieszy wymyślenie przez autorów zamienników. Wole już zamiast szukać zastępstwa pisać o czymś innym. No tak już mam. Oj, Marylki to nie dam - skojarzenie ze złotą Marylą.

report

issa
15 july 2011 at 09:58

Miałam wrócić. Jestem. Też mi się wydaje, że cykl będzie trafniejszym wyborem - zwielokrotni znaczenia. Natomiast może warto przyjrzeć się wersyfikacji, rozważać urozmaicenia. Jeśli ma dla Ciebie strategiczne znaczenie postać linijek bez prześwitów, mogłaby zostać w pierwszej i trzeciej części. Podczas gdy środkowi, gdzie w zdarzeniach jeszcze nie ma znieruchomienia, a dynamika - szarpanina; wszystko się rozstrzyga, wrze - odpowiadałby mniej ugrzeczniony układ wersów, bez tej regularności, przewidywalności: niepokój - dla niego brak porządku, pozorny chaos wersów; próżne nadzieje - dla nich więcej światła w druku; słowem, to dla postaci graficznej, co dla ludzi w niej; bardziej materia z dziurami niż ściana. Np., m.in. można by wyeksponować refren, odosobnić: "Nie takiej sławy spodziewano się dla Cześki, / jaką Cześka miała we wsi". Gdyby to było moje, pokombinowałabym z przyjemnością. No ale nie jest moje, więc wspomniawszy dla porządku o możliwościach, zostawiam. Tak mi Twój tekst przypomniał geja-fryzjera w pewnym lilipucim miasteczku, w którym przez moment mieszkałam. Kolorowy był. Chuderlawy, z sińcami na twarzy, latem widać je było też na ramionach, na nogach. Rozlewały się w różnych barwach, jak to sińce. Bo właściwie życie fryzjera było cholernie proste: żadnych podchodów. Zwyczajnie, ci sami, którzy przychodzili się strzyc, więc dzięki którym mógł sobie pożyć, lali go regularnie po mordzie lub kopali po reszcie. I było stosownie. Do zasług. Nie ma takich rachunków, których sprawiedliwość najlepszego ze światów nie potrafiłaby wyrównać :d Dobrego, joanna.

report

JoT Eff
15 july 2011 at 17:54

isso, nie mogę przejść obojętnie koło twojego komentarza, nawet nie chcę. Środowisko gejów i lesbijek jest mi bardzo dobrze znane, choć nie jestem jedną z nim, ale moi przyjaciele prawie wyłącznie mają homoseksualna orientację seksualną, żyją jednak w mieście i łatwiej im, ale nie obnoszą się tym, ukrywają, w Polsce tylko Warszawa może się poszczycić tolerancją. Ci, którzy chcą się zachowywać normalnie i prowadzić normalne życie jak każdy heteroseksualny musi tam wyjechać. Nie widziałam w Bielsku żadnej homo pary trzymającej się za ręce, a co dopiero w miejscowości poniżej tysiąca mieszkańców? Co do wersów, to lubię równiutkie.

report

issa
15 july 2011 at 18:21

Ano. Pewnie do śmierci nie zrozumiem, czemu to mianowicie dla wielu ludzi miłość miałaby być obowiązkowo heteroseksualna, żeby mogła dostać certyfikat społeczny. Podczas gdy - dziwne - nienawiść, agresja nie muszą w kontakcie dbać o płeć: fryzjera, z miłości do, ekhm, normalności, może bić mężczyzna. Co do wersów, mam inaczej: gdy piszę, myślę raczej o tym, co może polubić wiersz. Nie ja. Mniejsza z tym.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register