Przydrożni święci mieszkają w muzeach
Świętego Antoniego widziano ostatnio w Muzeum
w Stęszewie. Uwięziono go z dzieciątkiem Jezus
na ręku w momencie, gdy szeptało „Bóg Cię Kocha”.
Tylko Cześka szuka go wszędzie. Zawodzi: Antoni,
Święty Antoni, patronie ubogich i zagubionych, dzieci
i narzeczonych, gdzie jesteś?! Nikt nie powiedział
pomylonej Cześce, że Święty ma się nieźle. Nie odrąbią
mu łobuzy ani rąk, ani nóg, ani najświętszego języka.
Stoi sobie wyczyszczony i gotowy do zdjęcia, i nie musi
słuchać próśb o znalezienie utraconego szczęścia Cześki.
Yhm. Bierze mnie ten wiersz za kudły i ciągnie, i nie puszcza. Jak brankę znaczy. W jasyr;) Dobrego. P.s. Bardzo się przywiązałaś do "w tym momencie"? Dla mnie - raczej szpetnie niepotrzebne.
report
p.s. z echem Herbertowskim: "zabili pana od przyrody / łobuzy od historii" :)
report
na razie w ogóle się nie przywiązałam, teraz go napisałam i poprawiam w oknie edycyjnym na okrągło:) Dziękuję za spojrzenie i komentarz. Wywalę "w tym momencie" - i się poprzyglądam. Ale rzeczywiście wydaje się zbędne, nic nie wnosi.
report
jeśli zlikwiduję "w tym momencie" to muszę zmienić to zdanie, bo sama likwidacja sugeruje, ze to Antonii, a nie Jezus szepcze.
report
jeśli chodzi o Herberta i Pana od Przyrody - to tylko w słowo łobuz jest tu zbieżne. A wiersz należy do moich ulubionych.
report
Heh, gdy się przyjrzeć bliżej, można jednak myśleć, że nie tylko słowo "łobuz". Przeciwnie, trochę nici na kłębuszek by było. Ale mz to prędzej atut niż skaza.
report
"jeśli zlikwiduję "w tym momencie" to muszę zmienić to zdanie, bo sama likwidacja sugeruje, ze to Antonii, a nie Jezus szepcze". Hm. Na pewno? Mnie się wydaje, że nie. Uwięziono go tam z dzieciątkiem Jezus / na ręku, gdy szeptało „Bóg Cię Kocha”. Chociażby końcówka gram. "szeptało" - rozwiewa wątpliwości wystarczająco wg mnie. No ale mogę się mylić.
report
p.s. może i dość chropowata składnia wtedy, ale do Cześki. Jak znalazł.
report
Na razie, niech tak zostanie. Wrócę do niego jutro. Bardzo dziękuję isso.
report
Widzę, że cykl - i wróciłam do początku. I kiedy ostygłam, wykasowałabym jeszcze końcówkę: ", i nie musi / słuchać próśb o znalezienie utraconego szczęścia Cześki". I dla mnie - obojętne mi, czy jestem odosobniona w opinii czy nie - nadal interesujący. Również i ze względu na emocjonalne/duchowe powinowactwa do "Romantyczności" Mickiewicza; echa romantyzmu tutaj nie wydają się zużytymi upiorami - i mnie to intryguje. Cała ta niewyfiokowana, nieco nonszalancka wyrazistość zapuszkowanego świątka, który ani doprasza się popularności czy entuzjazmu, ani je budzi, również - jak widać po reakcjach - w lekturze i rankingach - mnie przekonuje, gdy na końcu zostaje "gotowy do zdjęcia". Dobrego.
report
Cykl widzę tak . Najpierw - Przydrożni święci mieszkają w Muzeach i koniecznie z ostatnim zdaniem - dalej - "Cześka" pod tym samym tytułem i na końcu - ciąg dalszy nastąpił. Wklej teraz wszystkie trzy wiersze tak jak to widzę i będę kombinować.
report
yhm, daj, daj całość, pls
report
dałam całość, tylko jeszcze edytuję.
report