Ojciec nigdy nie był dobrym alkoholikiem,
ani samobójcą. Udało mu się jedno
i drugie, ale po wielu próbach.
Źle znosił życie. Bardziej nadawał się
na martwego. Kochałam go i nie
rozumiałam. Jolka twierdzi,
że jestem taka sama. Wściekam się,
bo cóż może wiedzieć ktoś, kto miał
z nami tylko wspólną klatkę schodową.
z cyklu "z Jolką"
czyta Wanda Szczypiorska
http://www.supershare.pl/?d=ED1AEEA32
Rewelka!
report
:):)
report
Cykl jakich mało, ani jednego pudła.
report
Przeiczony wiersz. Świetny!
report
fajno fajny.
report
Kurde, naprawdę dobry!
report
Do kolekcji
report
http://www.supershare.pl/?d=ED1AEEA32
report
y wdzięcznością wklejam pod tekstem.
report
Gratuluję Kim Jo:) Świetny wiersz:).. A w czytaniu prawie nie słyszę początku..Czy to tylko u mnie?
report
Tak, pierwsze słowa troche za cicho, bo to miała być kolejna próba, ale potem jakoś poszło, więc zarejestrowałam
report
Nie ma sensu, żebym się rozpisywała po kolei, wszystkim bardzo dziękuję.
report
Wracam do tego tekstu już chyba po rasty nasty, więc zostawiam ślad:)
report
Poszedłem dwie strony w głąb, dalej, myślę nie może być tak równo jak skoki Małysza i co teraz muszę wpychać oczy z powrotem na miejsce a Nobel (ten współczesny) to była by obraza. Kłaniam się nisko.
report
Nie lubię o tym wierszu rozmawiać, bardzo dziękuję za przeczytanie i komentarz.
report
Krzysztof, stanowczo za późno odkryłeś tę perłę, cóż z Ciebie za poławiacz?! Zaspałeś! Możesz mi zazdrościć - ja Kim Jo kocham świadomie od jej debiutu tutaj :P
report
ok, jasne.
report
prosty, szlachetną prostotą wiersz, ale z przewrotną nieco wymową w relacji ojciec - dziecko, kiedy po przeczytaniu wraca wzrok do tytułu; gratuluję! J.S
report
Masz rację Waldku, wybacz mi marne połowy ale długo mnie nie było (proza choroby nie pozwalała mi myśleć o poezji)
report