19 april 2013

poetry

JoT Eff
JoT Eff

Kindermädchen

Martyna wie co trzeba
zrobić człowiekowi
żeby wyszedł na ulicę
żeby pozwolił się krzywdzić
 
Martyna wie że płacz
tylko nakręca oprawcę
jest taka sama  
lubi jak płaczą dzieci
 
Martyna zostawia je
na śmietnikach
kiedy słyszy ich lęk
biegnie na pomoc
 
Tuli je mocno całuje
a gdy drżenie
drobnego ciałka ustaje
czuje się spokojna
 
Matka Ann nigdy nie miała
takiej dobrej niani
bo kamerka nie monitoruje
śmietnika
 
Martyna dostaje
dodatkowe sto euro
lecz i tak odejdzie
kiedy Ann zacznie mówić

issa
19 april 2013 at 09:45

No. Celna wydaje się w całym tym tworzącym się cyklu jego zgrzebność, jakaś taka przeraźliwa plebejskość katastrof. Zanika przeszłość. Szlag trafia przyszłość. Diabli wzięli subtelności. Przetrwać - to zamaskować braki: z całej cholernej metafizyki zostaje instynkt. Mordercza pociecha.

report

JoT Eff
19 april 2013 at 09:52

Jeśli już czytelnik na tym etapie jest tak blisko założenia to chyba dla autora dobrze. Nie wiem tylko jeszcze czy założenie jest dobre. Oczywiście to się okaże z czasem, jeśli nie braknie mi zapału i konsekwencji. Dziękuję za komentarze isso.

report

magda p
19 april 2013 at 11:09

Na tak. W przedostatniej strofie może niepotrzebne powtórzenie? Wiersz surowy, oszczędny.

report

JoT Eff
19 april 2013 at 11:20

Racja. Usunęłam Matkę Ann.

report

hossa
19 april 2013 at 21:38

heh, czytanie takiej treści w takiej formie, to tak, jakby pozwolić się nacinać żyletką, powoli i dokładnie. Robi wrażenie.

report

hossa
19 april 2013 at 21:39

nie jest to zarzut, podziwiam, po napisaniu takiego cyklu długo musiałabym się odmrażać.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register