|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (103) Prose (3) Diary (94) Photography (46) Graphics (10)
Postcards (19) About me Friends (51) | |
Zmiana sposobu prezentacji
Canmore, Alberta, CA (29 lipca)
I
Zimno nie mija wcale. Rozmowa między nami trwa trzeci miesiąc, regularnie sprawdzam na ile starczy mi ciebie, z wtedy: deszczowej nocy w kwietniu po której nastapił gorący dzień (do pół godziny drogi stąd)
Zimno nie mija wcale. - Byłaś najgorsza z najlepszych albo najlepsza
z najgorszych, mówisz. A ja już nie wiem co wybrać
II
Wyobraź sobie u mnie dużo zmian. Ktoś mi powiedział nic nie jest na zawsze; ja bardzo uwierzyłam w tę przepowiednię
Teraz we śnie spławiamy siebie i swoje dzieci zamarzniętą rzeką do wodospadu; ja panicznie boję się pływać bo utonąć w słodkiej wodzie to na zawsze wszystko zniweczyć
-
Ułóż rozsypane fragmenty zdań we właściwej kolejności
(Nie zmieniaj formy podanych słów)
1.
Każde prawo fizyki może być podważone. Nie potrzebuję psa, żeby wyjść (jeszcze się łudzę)
Nie wiem, czy tego doświadczasz kiedykolwiek, że potrafisz powrócić do przerwanego snu świadomie, czy nie mając na to wpływu?
- Czasem wracam i śnię to dalej na własne życzenie.
2.
Ludzie wolą rozmawiać bez pisania; tylko samym mówieniem. Mam dość wulgarności i krwi. Ja potrzebuję coś wesołego, coś z happy endem. Butelkę wina, na przykład.
3.
Nie wiem co ze sobą zrobić. Przypomniało mi się: uwielbiam wąchać ludzi.
- Mam nadzieję, że u ciebie dobrze. Mnie trzeba dobić. Za dużo tego wszystkiego po kolei. Nie wiem, kiedy ostatni raz płakałam.
(Te wierzby. Dużo wierzb. To były jedne z niewielu drzew wtedy, tak dużych. Nikt nie kosił trawników).
4.
Tutaj mam rok, jest późne lato. Nie wiem na czyich kolanach siedzę (nie znam; ja nie chcę (i ty też nie). Byłam czasem obiektem, zwłaszcza na początku.
5.
Traktuj mnie jak chcesz.
-Ja bym się chętnie zapadła w ciszę.
Wiem (nie wiem, ale się domyślam)
-
Dziś zniknę.
Prędkość światła w próżni jest niezmienna w każdym układzie odniesienia.
--- full text ---
I
Światła tego miasta; Szaserów, Szucha, Grenadierów.
Bolesne kłucia, to tempo (- zaspałem, kurwa) Warszawo cichodajko pozwalasz każdemu, obiecujesz raj, znowu milczysz. Głupia czekam na telefon, zakochana nie poznaję siebie, ciebie; nikogo (nagle do mnie dociera: gra wstępna minęła)
II
Głuche telefony: Praga sraga, Wola niewola, czarne Bielany, tłuste Włochy, cholerne Bródno. Stoję na środku.
- Rondo Wiatraczna ma twarz Czesława Romana Gołębiowskiego, pijanego arystokraty o łapach niedźwiedzia, który wie jak zabić. Czesław Gołębiowski, lat 66, emerytowany kierownik budowy instruuje mnie jak zabić, a także uświadamia mi: Warszawo - walisz prosto w mój słoneczny splot mało szczęśliwych wydarzeń. Wiesz jak zabić wiesz jak udusić
(wiem, że wiesz)
III
Odchodzę tak jak się odchodzi od kogoś kto zdradził;
(trochę jeszcze czuję tego gówna w sobie, tej jednostronnej miłości
niezbyt platonicznej walki na noże, nożyki do obierania ziemniaków)
Zamurowane okna i pustostany, wszystkie te obietnice:
gruz.
Pozwól jeszcze zdradzę Ci tajemnicę, o której powszechnie milczą gazety codzienne tygodniki opinii miesięczniki kwartalniki roczniki, księgi jakubowe i księgi piastowskie, a nawet stary i nowy testament: jesteś brzydka jak Berlin głupia jak Moskwa
próżna jak Paryż. Pusta jak twoje kościoły, śmierdząca jak place, nadęta jak teatry i tania jak bary mleczne.
Przepełniona jak lombardy burdele kasyna. Wiecznie głodna
jak ja.
IV
(...)
--- full text ---
Czy da się nauczyć innego ciała nosząc ubrania, które do niego należą?
(ciała ptaków wieszczą spełnienie życzenia)
1. Ramiona.
Czy da się zapomnieć innego ciała nie dotykając go przez wiele dni, a potem znowu dotknąć i jeszcze raz zapomnieć i tak w nieskończoność?
-
Boję się pod niebem takim jak to, że więcej nie zobaczę tych wszystkich części, za które dałabym się zabić,
że coś mnie tobie odbierze
To zimno, które się nie kończy jest teraz w tobie. Z dala od wszystkich - głęboko, już zawsze będziesz lutym.
Ale kiedy się śnisz - tak wysoki, że w ciemności zadzieram głowę i dalej widzę tylko twoją nieruchomą grdykę - próbuję cię wtedy odwiązać. Odwiesić odstawić położyć odłożyć. Utulić do snu.
- I że to się do końca nigdy nie udało przekonuję się każdego następnego dnia rano.
- I że twoja szyja tak nieskończenie długa i biała zawsze będzie już kwitła na żółto i fioletowo, jak całe to cholerne przedwiośnie.
Wierszyk dla mistrza świata w toprocku
- Dla W.M., kiedy jeszcze żył
Naprawdę moglibyśmy tak stać tutaj nago paląc wszystkie
te papierosy nikt nie zwraca uwagi na takich, chociaż nie wiem
- mój śmiech może mógłby kogoś obudzić (kiedy tak patrzysz z góry
coś we mnie kruszeje nagle, że odchodzę nie czekając na żadne zegary
ani zmiany czasu); mówię coraz ciszej oddycham, a
wszystkie te oczekiwania są do siebie podobne jak kiedy wiem
że przechodząc nie odwrócisz się więcej tylko przez moment
marszczysz brwi jak gdybyś mnie nie znał, i
na chwilę jeszcze zatrzymaj to wszystko, mówisz – nie
będę teraz umierał, ani ty; zostań tam gdzie jesteś
na chwilę jeszcze zmruż oczy, poczekaj na
prawdę i tu nie chodzi tylko o prokreację
kiedy naśmiewasz się z mojego imienia śladów
na policzku ja chciałabym żebyś raz dał się namalować
bez papierosa bez ruchu, - a teraz powinnam już iść,
(...)
--- full text ---
Dlaczego tylko o Twojej śmierci nie potrafię napisać? Dlaczego nie umiem się o Tobie wysłowić? Dlaczego odebrało mi mowę?
- Dlatego, że byłeś zbyt blisko.
Bliskość, kurwa, zabija.
Ciało młodej dziewczyny; słodka kruszonka.
Dzisiaj przypomniałam sobie jak pachnie ciało młodej dziewczyny, kiedy jest po raz pierwszy zakochana. Ma te paręnaście lat, jest ciepło (to ważne, bo jej skóra jest ogrzana słońcem. Początek albo koniec lata; raczej początek). Jest bardzo ciepło. Skóra jest słodkawa i słona, ma w sobie coś dziecięcego i coś dorosłego jednocześnie. Ramiona i włosy, kiedy przysuniesz do nich nos - są słone, a trochę szyprowe. Młode ciało pachnie nadzieją na to wszystko co będziecie potem robić w ukryciu, rękami. Potem powie rodzicom, że lekcje były dziś dłużej, a po szkole wspólne odrabianie lekcji (pokiwają natychmiast głową z milczącym zrozumieniem).
Odgniecenia od wysokich traw na udach, na ramionach. Na skroniach. Zaczerwieniona, podrapana skóra i ten zapach, którego nie da się z niczym innym pomylić i nie da się go już nigdy potem powtórzyć. Tak pachnie gorączka pierwszych razów, pierwszych długich wieczorów nad rzeką, pierwszych niewróconych nocy, które spędza oczywiście na działce u koleżanki.
Zapach młodego ciała jest też żelazistym zapachem krwi i czerwonego wina, zmieszanych w równych propocjach tak, że nie wyodrębni jego genomu od jej miłości.
Skóra młodej dziewczyny pachnie jeszcze głodem i jawnym przeczuciem; naiwnie słodka - za chwilę gorzka i jeszcze bardziej słona. Masło orzechowe rozsmarowane na brzuchu, na jasnych długich włosach, na ustach, na małych (...)
--- full text ---
(W połowie stycznia, gdy Mars ustawi się w kwadraturze do Saturna, pewne wydarzenia pogrążą cię w smutku).
-
Gdybyś wiedział jak bardzo boję się, że tej nocy krótko po dwunastym Twoje serce stanie na zawsze - umarłbyś z rozpaczy już dziś w południe.
Przeczuwając, że najgorsze jeszcze przed nami już teraz owijam skórzane pasy wokół dłoni. Wciąż za małe są kieszenie moich płaszczy, żeby pomieścić wszystkie te zapłakane, zasmarkane, umazane tuszem chusteczki.
Boję się postawić karty bo Pustelnik zawsze jest odwrócony, a Wieża płonie, rozsypuje się. Boję się, że tamto się powtórzy, ale nie dostaniesz trzeciej szansy. Albo, że nie dotrę na czas.
(Każde przebudzenie w nocy kiedy panicznie sprawdzam telefon, brak połączeń i 2 wiadomości; żadna nie jest od Ciebie. Nawet wtedy nie dowierzam jeszcze, tylko nerwowo zaznaczam: Uruchom ponownie).
1. Prapoczątek.
Tego dnia kiedy pierwszy raz słyszę bicie Twojego serca, moje rękawiczki dalej same już jadą nocnym tramwajem na Marymont. Nigdy nie trafią do domu; ogrzeją już inne dłonie. Gładka licowa skóra nieznanego zwierzęcia.
Spokojny szum morza, błękitna kropka w samym środku ciemności.
Wdech wydech; wdech. Cisza.
Teraz śpij -
