podglądam życie przez sztachety
kiedy piszesz mnie wierszem
spięty klamrą w jedno gniazdo
dojrzewam do nieba
dobrowolne napełnienia
wylęgając w kilku słowach
odpowiedzi szukam wśród wersów
do znudzenia
powtarzając wyznania jak wyszeptane zaklęcia
w miejscach gdzie młyńskie kamienie
z zamkniętymi oczami
mielą ziarno nie zadając pytań
dopiero przy ziemi
stawiasz kropkę nad i
udzielając korepetycji z grawitacji
częstujesz chlebem mówiąc
jedz
to ja
spięci w jedno gniazdo, darują choć słowo o różnych emocjach, uczuciach, chleb też jest - to piękne ..
zgłoś
fasolko :)
zgłoś
:)))
zgłoś