pamiętam cię jeszcze pełną pasji tak naturalnie namiętną
o zmysłach które nie znały granic
skrywając skarby skąpy podkoszulek działał na wyobraźnię
a ja nie mogłem w nocy spać
poszarpane dżinsy na nogach martensy na przekór matce
piekielna pomiędzy ziemią a niebem udowadniałaś światu niezależność
zwariowana z niesforną grzywką zbierałaś pocztówki z jamesem deanem
pokusa wzbijała ptakami nad stawem spacery po horyzont
łabędzie karmiłaś uśmiechem
to właśnie tam zrobiliśmy pierwszy krok w nieskończoność
budując schody do nieba słowo stało się ciałem
minęły lata a czas nadal się nie liczy miłość puka kolejny raz
nie zmieniłaś się
Wyłania się ztego bardzo ciekawy portret kobiety;) Przypomina mi to książkę "Jeden dzień" :)
zgłoś
nie czytałem, ale portret wyłania się fajny... :)))
zgłoś
"spijałem słodycz z twoich ust" - wiesz co z tym zrobić? to samo z "uwielbiając" - dobra. miałam nie wchodzić,ale nie ciepię jak się tak chrzani teksty, sory. znikam.
zgłoś
no i... pochrzanione :)))
zgłoś
poprawiłem... chyba... ;))) :P
zgłoś
nie uwierzę, że nie widziałeś tego wcześniej. teraz ok.
zgłoś
eeeeeeee, nie przyglądam sie temu jak już napiszę... Magda ja to pisze od ręki na czysto, gdybym nad każdym jednym wierszem sie doktoryzował zabrałoby mi to całą frajdę pisania... :)))
zgłoś
ok. rozumiem. :)
zgłoś
no to... wilk syty... i menchaster city... :)))
zgłoś