17 października 2012

dziennik

Nevly
Nevly

niby... tak mi się przynajmniej zdawało

ciepła a taka bezszelestna
rozsmakowujesz w skali
od zera do trzydziestu sześciu i sześć
temperatura na wyrost blednie w barwach
głupio tak istnieć ale to kwestia gustu

muskając ukropnym spojrzeniem
próbujesz mnie saute
w moderato oprogramowanym z premedytacją
rozdarta na dwie dłonie
splecione żeby na siłę zawrócić prąd rzeki
i to kiedy

a chciałem podpalić słońce
by poturlać je ulicą prosto pod twoje stopy

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się