Zachmurzenie umiarkowane

 
 
…bo deszcz --- to tylko deszcz…
Jan Twardowski
 
 
 
rozpisujemy na głosy
deszcz i klucze miętowych parasolek
godziny nadstawiają dzioby pod rynny
podrażnione ciszą
chrypią o ostatkach
zapożyczonych nadziejach
 
odgrzewamy pościel
do efektu zmęczenia i nadmiaru
niedomknięte okna znowu próbują zejść
po zasłonach na bruk
 
przy kuchennym stole
samotności polewają w kubełkowe liście
nie jestem pewna
może podlewają korzenie
 
 
 

alt art
30 listopada 2015 o 09:27

jak okiem sięgnąć podstępne okruchy nieba; po drodze kupimy jakiś odpust zupełny; lawina naszych bezmyślności..

zgłoś

agnieszka_n
30 listopada 2015 o 12:45

"przy kuchennym stole samotności" - tu trochę zgrzyta stół samotności; może: samotności polewają w kubełkowe liście i dalej... Pozdrawiam. :)

zgłoś

Ania Ostrowska
30 listopada 2015 o 21:24

jaki obrazowy wiersz, bardzo mi się podoba

zgłoś

Damian Paradoks
30 listopada 2015 o 22:38

nienasycenie odczuwam po przeczytaniu. Tak jakbyś rzuciła talią kart na stół a karty nie chciały się odsłonić ;)

zgłoś

zuzanna809
30 listopada 2015 o 23:12

... przeczytałam z prawdziwą przyjemnością, pewną dozą smutku i ...radością z piękna słowa ...:)

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
1 grudnia 2015 o 06:39

Dziękuję, że zajrzeliście do mnie i pozostawiliście ślad.Dobrze jest, kiedy po przeczytaniu czuje się niedosyt, gorzej gdybym powiedziała już wszystko:) Pozdrawiam

zgłoś

Bazyliszek
1 grudnia 2015 o 17:50

"mietowe parasolki" no na to trzeba wpasc:))) brawo, popieram "przedkomentujacych" :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się