…bo deszcz --- to tylko deszcz…
Jan Twardowski
rozpisujemy na głosy
deszcz i klucze miętowych parasolek
godziny nadstawiają dzioby pod rynny
podrażnione ciszą
chrypią o ostatkach
zapożyczonych nadziejach
odgrzewamy pościel
do efektu zmęczenia i nadmiaru
niedomknięte okna znowu próbują zejść
po zasłonach na bruk
przy kuchennym stole
samotności polewają w kubełkowe liście
nie jestem pewna
może podlewają korzenie
jak okiem sięgnąć podstępne okruchy nieba; po drodze kupimy jakiś odpust zupełny; lawina naszych bezmyślności..
report
"przy kuchennym stole samotności" - tu trochę zgrzyta stół samotności; może: samotności polewają w kubełkowe liście i dalej... Pozdrawiam. :)
report
jaki obrazowy wiersz, bardzo mi się podoba
report
nienasycenie odczuwam po przeczytaniu. Tak jakbyś rzuciła talią kart na stół a karty nie chciały się odsłonić ;)
report
... przeczytałam z prawdziwą przyjemnością, pewną dozą smutku i ...radością z piękna słowa ...:)
report
Dziękuję, że zajrzeliście do mnie i pozostawiliście ślad.Dobrze jest, kiedy po przeczytaniu czuje się niedosyt, gorzej gdybym powiedziała już wszystko:) Pozdrawiam
report
"mietowe parasolki" no na to trzeba wpasc:))) brawo, popieram "przedkomentujacych" :)
report