Voyage

 
 
byłaby to nienawiść do ciała dowolnej Isabell
gdyby nie należała do mnie
 
magia sukienki w drobne kwiaty kończy się kiedy patrzę w lustro
pod nią wciąż to samo dotykane ciało
mierzone brudnymi palcami
kolejne warstwy napotkanych spojrzeń oblepiają
odległość pomiędzy ramieniem a linią podbródka
ale to nie plastry miodu raczej zastygająca smoła
 
po tej stronie stopy są ciężkie
nie pozwalają na podnoszenie kolan czy zadzieranie nosa
w środku może pod żebrami a może w dole brzucha
sama nie wiem
mieszka mała dziewczynka
z trudem przełyka wodę
 
 
 

jeśli tylko
27 grudnia 2015 o 21:41

gęsty wiersz..

zgłoś

alt art
28 grudnia 2015 o 10:33

umywam ręce..

zgłoś

..
31 grudnia 2015 o 17:15

Dobre pióro.

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
31 grudnia 2015 o 19:27

dziękuję za odwiedziny i ślad!

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się