Chochoły

 
 
w tym śnie nie przychodzę po zgodę
niesiesz z szopy myszy trzymając je za ogony
pozbawiły nas ziaren słonecznika
tyją by wydać wielopokoleniową biedę i powodzie
zima będzie na wysokie cholewy
strawę grzaną nad ogniem przegryzaną słoniną
lisy przyjdą pod kurniki
na wiosnę baba wyprawi dzieci w świat
za chlebem

alt art
11 lutego 2016 o 18:50

bajarka nie potrafi trzimieć języka za zębami..

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
11 lutego 2016 o 18:59

racja - nie potrafi

zgłoś

bosonoga - Gabriela Bartnicka
11 lutego 2016 o 19:27

ciekawy wiersz w rustykalnym klimacie. przepowiednia ciężkiego życia na przednówku. podoba się!

zgłoś

jeśli tylko
11 lutego 2016 o 22:27

zma będzie na mokre onuce..

zgłoś

Ania Ostrowska
12 lutego 2016 o 17:26

ładnie płynie ten wiersz, tylko wybija mnie sformułowanie "wielopokoleniową biedę" - kiedy czytam na głos, język się na tym haczy. W moim odczuciu lepiej byłoby po prostu "wiele pokoleń biedy" i nic mi nie szkodzi dopełniacz. Subiektywnie, rzecz jasna. Pozdrawiam

zgłoś

supełek.z.mgnień
16 marca 2016 o 08:51

Bardzo na tak. [Nic bym w nim nie zmieniała.]

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się