|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (182) Proza (20) Dziennik (5) Książki (10)
Pocztówka poetycka (4) O autorze Znajomi (33) | |
w tym śnie nie przychodzę po zgodę
niesiesz z szopy myszy trzymając je za ogony
pozbawiły nas ziaren słonecznika
tyją by wydać wielopokoleniową biedę i powodzie
zima będzie na wysokie cholewy
strawę grzaną nad ogniem przegryzaną słoniną
lisy przyjdą pod kurniki
na wiosnę baba wyprawi dzieci w świat
za chlebem
bajarka nie potrafi trzimieć języka za zębami..
zgłoś
racja - nie potrafi
zgłoś
ciekawy wiersz w rustykalnym klimacie. przepowiednia ciężkiego życia na przednówku. podoba się!
zgłoś
zma będzie na mokre onuce..
zgłoś
ładnie płynie ten wiersz, tylko wybija mnie sformułowanie "wielopokoleniową biedę" - kiedy czytam na głos, język się na tym haczy. W moim odczuciu lepiej byłoby po prostu "wiele pokoleń biedy" i nic mi nie szkodzi dopełniacz. Subiektywnie, rzecz jasna. Pozdrawiam
zgłoś
Bardzo na tak. [Nic bym w nim nie zmieniała.]
zgłoś