|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (103) Proza (3) Dziennik (94) Fotografia (46) Grafika (10)
Pocztówka poetycka (19) O autorze Znajomi (51) | |
asana martwe ciało. martwe ciało. asana. ciało
ciało
ciało
jaki ma sens krew wędrująca bez początku i końca, zanim nie wyjdzie poza obieg (krew zlewa się przelewa się w nieskończoność ciała).
jaki jest początek krwi. jaki jest koniec krwi. jaki jest początek ciała. jaki jest koniec ciała.
krew nie ma początku nie ma końca nie ma środka.
jakie jest martwe ciało. jakie jest
ciało
(martwe ciało
może trwać
w nieskończoność)
Widziałam to wczoraj, więc krążyło we mnie. Od wczoraj. Spod Twoich rąk często pochodzą tak wielkie zwierzęta, że stają się trochę jak drapieżcy gotowi do susa w kosmos, żeby go połknąć. Wrócę.
zgłoś
Jestem tu; czekam.
zgłoś
Nie boisz się przecież wielkich zwierząt, Isse... Nie powinnaś.
zgłoś
Jasne, że się boję. Czasami :) Tyle że ja widzę odwagę inaczej niż jako "brak strachu". Odwaga (przy mnie) to raczej ten czas, kiedy strach jest, jednak traci władzę nad miejscem, w jakim jest. Zarazem również obywa się ta detronizacja bez ciemnicy dla strachu. Strach jest sobie. jako i reszta świata. Ja jestem sobie - w takim czasie - czemuś innemu od niego, od strachu.
zgłoś
Jest mi tym razem potrzebny jedynie namysł, by się poukładać w miarę z sensem z historią-drogą, jaka mi tutaj zaświtała :) Zostawię na razie... hm..., szukam... tego. Moment
zgłoś
Hm. To może być to: https://www.youtube.com/watch?v=F_mLuevqLZY
zgłoś
Lub to: https://www.youtube.com/watch?v=f7p2ChFt97U
zgłoś
Możesz, jeśli chcesz, wybrać, lub wybrać - wcale. tak czy inaczej: "no instruments or samples". Najlepszego dla Ciebie, Julia :)
zgłoś
Okej. Możemy chyba przynajmniej zacząć. Choć skończymy kiedy indziej.
zgłoś
Ta historia, najnaturalniej w świecie, ma (by tak rzec do "początków") prawdopodobnie i nieprawdopodobnie tysiąc i jeden i jeszcze więcej mnóstwa początków, więc trzeba wybrać jeden, żeby ją teraz zacząć.
zgłoś
Zatem, zacznie się dawno temu, bo rok temu mniej więcej, w kuchni, nocą, w mieście na wschodzie Polski.
zgłoś
Gdyby ktoś tamtędy przechodził, i może przechodził, i przechodzi teraz, to widzi, i lub nie, światło w oknie, i w nim głowę. I drugą jeszcze głowę, tyle że druga wyżej, jak w popiersiu, kudłatym, wędrownym, które krąży, i kończy się przy parapecie, jak przy dolnej ramie ruchomego obrazu, w przechadzkach po maleńkiej kuchni, gdzie trwa jakaś tam krzątanina bez pośpiechu.
zgłoś
Przechodzień zniknął.
zgłoś
Natomiast w kuchni, przy stole przy oknie, nadal siedzi starzec, i kręci się po niej kobieta, prawie cztery dziesiątki lat od niego młodsza.
zgłoś
Przygotowuje sobie mało przyzwoitą wobec dietetyków kolację w głębi nocy, więc chodzi: a to lodówka, a to szafka, a to nóż, a to chleb...
zgłoś
Mężczyzna i kobieta zaczynają rozmawiać o dzielności.
zgłoś
I dlatego stary mężczyzna - którego ta kobieta pokochała, inaczej jednak niż jako męża czy kochanka - zaczyna mówić o Troi, Odyseuszu, i powieści, która jest temu starcowi bliższa niż epos.
zgłoś
Bo bardziej realistyczna i... - I co ja tam będę mówił. Pokażę ci, Agniecha - i przynosi książkę, i zaczyna na głos czytać pierwsze strony.
zgłoś
i tutaj, w kuchni ze światłem i półgłosem starca, który czyta kobiecie historię na dobranoc - zatrzymamy się na trochę. Czyli, wrócę, jako i zwykle.
zgłoś
Issa, jesteś moim najukochańszym spamerem :** (wrócę w czasie/ kiedy)
zgłoś
(Jeśli wolisz, mogę ja tutaj na luziku przerwać, i w całości zapiszę ją jednak sobie dla siebie, na jakieś być może przydatne później, a na razie prywatnie :) Dokończę ją tak czy inaczej, bo misie zamarzył esej o ironii; Twój tekst jest dla niej między innymi świetnym punktem wyjścia.]
zgłoś
Heh. I, tak na marginesie, mi teraz mignęło, że "Nieboszczyk i żywy jako rodzaj spamu" czy jakoś tak - to mógłby być niezły temat na pracę naukową :) :*
zgłoś
Stałam się przy tym rzeczywiście trochę jak zwierzę, gdy zwietrzy krew. W tym wypadku, bliżej, sens krwi. Zdecydowałam więc, że zostawię jednak temu tekstowi następny początek. I dalej możesz powiedzieć - nie.
zgłoś
Najpierwotniejszy z początków tutaj: szyld, tytuł, powód, strażnik, selekcjoner sensów - jest trupem, nie: pozycją trupa - śava, nie: śavasana. Zatem, po wejściu do wnętrza, więc poza tytularną transgresją, to martwe przyjmuje pozycję żywego, które przyjmuje pozycję trupa: inkantuje siebie ciało w odwróceniu, w naśladowaniu, w lustrzeniu, w warstwieniu, ze sprzężeniami zwrotnymi w usidleniu, tak skonfigurowanymi, że przy najdrobniejszej, nieopatrznej zmianie, rozluźnieniu w nich, rozpadnie się sens.
zgłoś
To może być tak niesamowicie dziki multieliptyczny acyron: zamiast układania siebie w figurze, której wymagają reguły sztuki, układanie się w martwym tak, jak w krążeniu, obiegu opinii, postępuje się z żywym.
zgłoś
To jest rodzaj odwagi.
zgłoś
Tak, że kiedy próbuje się tę galaktykę opisać, zaczyna w krążeniu przybywać, i przybywać słów ze skrytym i mniej lub bardziej widocznym "nie", podczas gdy wydaje się, że cyrkulacja tonów w pierwszym fragmencie ma koloryt zgody: tak. Tak jest. Tak ma być.
zgłoś
Jest mi potrzebna do tej drogi jakaś odmiana łagodności, przy której zachowuje się czujność, więc ta jej część będzie myślana przy tym: https://www.youtube.com/watch?v=t1ZffXxSZGc
zgłoś
Najpierwotniejsze w "asana" - to siedzenie, ale transfiguruje z połączeń, przeto może przeistaczać się również transpozycję: ciało w innych, przybranych postaciach.
zgłoś
Od ciała martwego, ale oswojonego, domestycznego, czyli w przestrzeniach społecznych, najczęściej oczekuje się, że będzie - leżeć. Płasko. Jeśli ono znajdzie się w jakimkolwiek położeniu, które ten model kultury naruszy, to najprawdopodobniej pierwszy żywy, jaki się przy mięsie znajdzie, jak najpieczołowiciej ułoży nieżywe we wzór wyznaczony tanatycznemu czy stanatyzowanemu w antropokatalogach.
zgłoś
Np. kiedy uwalnia się wisielca, raczej słabo możliwe, że znalazca spróbuje posadzić / usadzić znalezisko w fotelu czy pod ścianą. I warto, by to miejsce opuściła myśl, że jest w tych, jak i pozostałych, ruchach cokolwiek "oczywistego".
zgłoś
Równie mało oczywista staje się poziomość, i to jak najstaranniejsza, do wystudiowanego spokoju niemal (jeśli w domu pogrzebowym pracownik starałby się zatrzymać ramię jego przejściowego mieszkańca np. w geście pozdrowienia, świadek z zewnątrz najprawdopodobniej uznałby to za obraz świętokradztwa) kiedy się ją objaśnia naturalnością z przyrody i nauk, zjawisk, praw fizycznych.
zgłoś
Wprawdzie z jednej strony, strasznie oczywiście (niby co w tym aż tak oczywistego?), to, co martwe, padło i leży, bo traci zdolność ruchu, ale z drugiej, już mniej oczywiście wobec wzorów kultury, kiedy jednak padło, tyle że z jakichś przyczyn jednak nie leży, to w naturze żadnej siły, która by aż tak mechanicznie przywracała stan należny trupowi.
zgłoś
Inaczej mówiąc, jeżeli np. samotny wędrowiec uwięźnie w rozpadlinie skalnej, i w niej zostanie, pionowo, to najprawdopodobniej żaden duch gór czy inny duch czegotam nie przyjdzie, żeby martwe w te pędy poziomować dla jakiejś "właściwej postaci rzeczy".
zgłoś
Wróćmy na razie do słów.
zgłoś
Tu słowo "śava" zostaje oddzielone od "asana". Rozłączenie otwiera zdradliwość: może animować zarówno to, o czym na początku, czyli śmierć, więc to, że spotyka się coś innego niż pozycję jogi, ale może i oddzielać samą śmierć zarówno od jej przedmiotu, jak i od wyciszonych eksklamacji stwarzania, od początku:
zgłoś
asana martwe ciało. martwe ciało. asana. ciało / ciało
zgłoś
To trochę tak, jak wtedy kiedy się poleca i / lub prosi: a teraz leż, nie ruszaj się, leeeeż, no już, spokojnie. Oddychać. A teraz nie oddychać, proszę. Lub kiedy w każdy inny sposób nawołuje się coś lub np. poskramia czy obłaskawia itd. Np. z brzmień ze zbliżonych źródeł zaczerpnie jeździec czy woźnica, gdy będą mantrować: "prrrrrr, prrrr, prrrr".
zgłoś
Tak czy inaczej, w mniej lub więcej sublimowanych postaciach, i po różnych, na pozór odległych przestrzeniach, krążymy jednak bez ustanku w cyklach z najwielorodniejszych antropologicznych formuł zaklinających, dlatego i nadających ciału stosowną do nich postać: performatywność aktu mowy i z niej performatywne ciało.
zgłoś
Okej, tyle w tej części. Zostawmy tu rycerzy na straży: https://www.youtube.com/watch?v=FDGnmlg2Ww0
zgłoś
(Wrócę w sposobnym czasie. Na razie i real mnie dziś chce bardziej niż zwykle całej, i te przybywające od wczoraj lawinowo niespodzianki nawigacji na Trumlu mnie chyba, przynajmniej chwilowo, przerosły. Czuję się w tej pogłębiającej się opcji: będziesz cokolwiek wiedział i widział, jeśli wypełnisz stosowne formularze i wejdziesz w koterie - jak zamknięty w złotej klatce-labiryncie Minotaur, w dodatku ślepy, głuchoniemy i prowadzony za rączkę w miejsca, gdzie po dopełnieniu formalności łaskawie pozwalają mu odzyskać wzrok i mowę, a i tak właściwie jedynie po to, żeby widzieć wyraźniej jedynie krewnych i znajomych królika. Heh. Dla mnie to jak wzór zaprzeczenia wszelkiej komunikacji wartej grzechu, czyli sensu :d. Duszę się. No ale zakładam, że mogę się mylić. Jednak, mylę się, czy nie, wątpię, czy misie zachce do tego przystosowywać, zbyt wiele wysiłku, który przecież moje konto pozostawi bez pieniędzy za niego, w dodatku mam zero pojęcia, po co miałabym go podjąć, więc najprawdopodobniej Truml jednego spamera bez sensu dla komunikacji, czyli mnie, się wreszcie w ten sposób skutecznie pozbędzie. Tak czy inaczej, tu jeszcze wrócę dokończyć, co zaczęłam. Pozdrawiam)
zgłoś
Chryste, Issa.... :( Nie nadążam.
zgłoś
PS> Jest tylko jedna istota dorównująca Ci pod względem ilości wylewanych z siebie potoków słów-myśli-obrazów. I to jest mój, proszę ja Ciebie, przeszanowny syn. Możesz mu zostać Chrzestną Niedźwiedzicą (dzieci są bowiem podejrzanie podobne do swoich chrzestnych...).
zgłoś
:) Może kiedyś. Może nie. Kto to wie. Kto to wie. Na razie zabiorę się za sprzątanie na moim koncie. Tylko w jakiejś sposobniejszej chwili. Jestem w nastrojach rewolucyjnych. Są granice, nożesz. Nawet i w ograniczeniach :d Freeeeeeeeedooooom. Tyle że to ja siebie powalczę, zamiast innych :d Choćby to miało kosztować mnie brak słów, brak obrazów, brak czegokolwiek. Nie tu, tu gdzie indziej. Lub nigdzie. W pewnym sensie teraz dla mnie - to żadna różnica.
zgłoś
Było mi potrzebne sporo czasu jednak, żeby zrozumieć, że cokolwiek się dzieje, być może, kto wie, zostaje jedynie to :d https://www.youtube.com/watch?v=S3ubag7dtn4
zgłoś
Dobra, Piękna Kobieto, to ja kic, stąd bo i faktycznie, po co gadać, czasu mam coraz mniej (skończę ten miniesej w przyszłym tygodniu) [poszłam]
zgłoś
myślę, że krąży po orbicie:)
zgłoś
na prochy moich przodków - muszę to przemyśleć:)
zgłoś
:)
zgłoś
myślę podejrzewam raczej że jesteś w tym wierszu bardzo bliska sedna pozdrawiam
zgłoś
alez otwarlas wrota do czyichs swiatow JF... mocno...
zgłoś
o ontogenezie wiele już powiedziano:)
zgłoś
Jaro :) ot, masz, mężczyzna z własnej ziemi bierze ;) tyle, ile o filogenezie czy więcej? ;d
zgłoś