|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (103) Proza (3) Dziennik (94) Fotografia (46) Grafika (10)
Pocztówka poetycka (19) O autorze Znajomi (51) | |
Jeszcze nie ostygłeś w ziemi już byłam siwa i o piędź mniejsza jakby moje ciało zmalało właśnie o ciebie. Niewiele, ale ostatecznie i nieodwracalnie zabrali cię obracam pierścionek na wspak na zimnym palcu; policzki stają się sine jak nikiel i rtęć. W twoim pokoju od lat w oknach wiszą białe prześcieradła, matka zszywa firanki nieprzeźroczyste jak beton, żeby to wszystko wyglądało dobrze kiedy wrócisz, mówi.
W każdym mijanym oknie stoisz podwójny - już musisz iść - mówię, - nie możesz tu zostać ktoś cię zobaczy; ludzie zaczynają gadać, wiesz, to nie da mi spokoju. Proszę, musisz już iść!
W końcu odsuwasz się od ostatniego okna odgarniasz włosy na ramiona, wychodzisz obrażony – rzeczywiście już późno, uściskaj wszystkich, zapomniałem
-
szyba jest czysta
nietknięta
Poruszające, obrazowe. Świetny utwór. Chyba proza poetycka, zresztą mniejsza o nomenklaturę. Super.
zgłoś
jestem pod wrażeniem i zamiast pisać zaczytam się znowu i zamyślę ...
zgłoś
"ciało jest kamień rzucony / w otwarte usta ziemi / nieruchomo rośnie / korzeniem / w górę / bez światła." Bardzo lubię atmosferę Twoich tekstów. Tak autentyczną i wolną od internetowych manieryzmów.
zgłoś
jest klimat:-)
zgłoś
jest mroczność pełna spokoju, jak przechodzenie ze stanu snu do stanu jaźni... szyba dzieli, ale przenikanie nie... z uznaniem Lauro...
zgłoś
jakaś prostota i oczywistość interpretacji, atma. dziękuję
zgłoś
Dziękuję ci za ten wiersz.
zgłoś
trudne są te wyznania, trzeba mocno się zamyślić
zgłoś