27 czerwca 2011

poezja

Laura Calvados
Laura Calvados

jeszcze nie ostygłeś w ziemi

Jeszcze nie ostygłeś w ziemi już byłam siwa i o piędź mniejsza jakby moje ciało zmalało właśnie o ciebie. Niewiele, ale ostatecznie i nieodwracalnie zabrali cię obracam pierścionek na wspak na zimnym palcu; policzki stają się sine jak nikiel i rtęć. W twoim pokoju od lat w oknach wiszą białe prześcieradła, matka zszywa firanki nieprzeźroczyste jak beton, żeby to wszystko wyglądało dobrze kiedy wrócisz, mówi.
W każdym mijanym oknie stoisz podwójny - już musisz iść - mówię, - nie możesz tu zostać ktoś cię zobaczy; ludzie zaczynają gadać, wiesz, to nie da mi spokoju. Proszę, musisz już iść!
W końcu odsuwasz się od ostatniego okna odgarniasz włosy na ramiona, wychodzisz obrażony – rzeczywiście już późno, uściskaj wszystkich, zapomniałem
 
 
-


szyba jest czysta
nietknięta

Stefanowicz
27 czerwca 2011 o 23:12

Poruszające, obrazowe. Świetny utwór. Chyba proza poetycka, zresztą mniejsza o nomenklaturę. Super.

zgłoś

Darek i Mania
27 czerwca 2011 o 23:18

jestem pod wrażeniem i zamiast pisać zaczytam się znowu i zamyślę ...

zgłoś

Ludwik Perney
28 czerwca 2011 o 07:15

"ciało jest kamień rzucony / w otwarte usta ziemi / nieruchomo rośnie / korzeniem / w górę / bez światła." Bardzo lubię atmosferę Twoich tekstów. Tak autentyczną i wolną od internetowych manieryzmów.

zgłoś

oczy jak pustynia
28 czerwca 2011 o 07:33

jest klimat:-)

zgłoś

Ame
28 czerwca 2011 o 18:38

jest mroczność pełna spokoju, jak przechodzenie ze stanu snu do stanu jaźni... szyba dzieli, ale przenikanie nie... z uznaniem Lauro...

zgłoś

Laura Calvados
28 czerwca 2011 o 19:31

jakaś prostota i oczywistość interpretacji, atma. dziękuję

zgłoś

Ustinja21
8 sierpnia 2011 o 02:46

Dziękuję ci za ten wiersz.

zgłoś

Emma B.
8 sierpnia 2011 o 02:51

trudne są te wyznania, trzeba mocno się zamyślić

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się