16 stycznia 2013

dziennik

Laura Calvados
Laura Calvados

Via dolorosa

Kiedy miałam jakieś sześć lat powzięłam decyzję, że powinnam pójść szukać mamy, która wyszła z domu bez słowa, a wcześniej długo płakała.

Byłam przekonana, że mama nie wróci. Bardzo się martwiłam.

Założyłam małe, żółte kalosze, a na ramiona błękitny kocyk z kotkami, który furkotał śmiesznie podczas chodzenia, tworząc coś w rodzaju długiej peleryny.

Chodziłam po mieście, aż zaczepilili mnie taksówkarze i zrozumiawszy, że nie wiem gdzie jestem, ani gdzie mieszkam i nie umiem trafić do domu - zaprowadzili mnie do pobliskiego schroniska dla bezdomnych.

-

Od tamtego dnia minęło ponad dwadzieścia lat.
Nadal szukam matki.

deRuda
16 stycznia 2013 o 21:21

znakomicie piszesz

zgłoś

Laura Calvados
16 stycznia 2013 o 21:24

rudzia, to jest autentyk. absolutny...

zgłoś

deRuda
16 stycznia 2013 o 21:28

tym bardziej, znakomicie zapisane

zgłoś

Jaga
16 stycznia 2013 o 21:30

Nie każdy potrafi tak szarpnąć trzewia...

zgłoś

zuzanna809
16 stycznia 2013 o 21:25

masz ją w sobie, tam szukaj.:)

zgłoś

Wieśniak M
16 stycznia 2013 o 21:28

Bardzo osobiście odebrałem Twój dzisiejszy wpis Lauro. Sam w dzieciństwie wierzyłem że za każdym dzwonkiem do drzwi ukrywa się mój nieżyjący tata.

zgłoś

Laura Calvados
16 stycznia 2013 o 21:35

Walczę z fantomami na każdym kroku, Wiesiu... Ze świadomością. Z obecnością i nieobecnością jednocześnie.

zgłoś

Wieśniak M
16 stycznia 2013 o 21:38

to bardzo trudne- serdeczności Lauro

zgłoś

Jerzy Woliński
16 stycznia 2013 o 21:32

ze wzruszeniem, serdeczności:))

zgłoś

Darek i Mania
16 stycznia 2013 o 21:50

no i zaczynam rozumieć wyraz z profilu - kiedy ja miałem 4latka też pobiegłem za mamą, która uciekła z domu (według mojego wtedy rozumu) biegłem patrząc na ślad roweru na polnej drodze, zgubiłem ślad kiedy doszły inne - przyprowadziła mnie do domu jakaś pani z sąsiedniej wsi. mama wróciła i mieszka z nami do dzisiaj .. Bardzo poruszająca historia, oby szukanie zakończyło się dobrze. Różnie pisze los i różnie go interpretujemy

zgłoś

issa
16 stycznia 2013 o 23:07

"Godziny". Przynajmniej wiem pewniej, dlaczego przy Twoich notatkach tak drążyła mnie pamięć o nich.

zgłoś

Laura Calvados
17 stycznia 2013 o 09:54

"Godziny". Zawsze... Zawsze.

zgłoś

issa
17 stycznia 2013 o 13:37

Yhm. I tak, ważąc i warząc również własne widma, chyba chcę dołączyć prozę, która była na Trumlu, wywędrowała stąd do prywatnego archiwum i teraz jednak wróci; uwidzialniła się z inspiracji "Listem z daleka", autorstwa, o ile dobrze pamiętam, Ani Ostrowskiej; też, zdaje się, zniknął.

zgłoś

tadik
17 stycznia 2013 o 09:55

bardzo poruszające...

zgłoś

Joha
17 stycznia 2013 o 15:26

Tu też łzy...

zgłoś

Bazyliszek
21 stycznia 2013 o 17:10

nie wiem co napisac, jedynie sciskam:)

zgłoś

Jaro
19 lutego 2013 o 11:08

Wzruszyłem się i lepiej zamilknę. Pięknie napisane.

zgłoś

Laura Calvados
19 lutego 2013 o 11:39

hm.... dziękuję. Jakkolwiek, dziwnie to brzmi.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się